~~Vicki~~
-Vicki!
-Pierdol się! Chuju niedorobiony!
-Vicki do cholery!-zawołał.Pobiegłam do parku,nie zwracając na nic uwagi.Usiadłam na ławce,skuliłam się,głowę schowałam w kolana i dalej płakałam.
-Dlaczego was tu nie ma? Napewno byście coś poradzili.Nienawidzę go tak samo jak Harry'ego.Dlaczego moje życie jest do dupy?-zapytałam szeptem.Nagle ktoś mocno mnie przytulił.To był Zayn.
-Mała powiedz co się stało-poprosił.
-...i wtedy wybiegłam.
-Chcesz fajkę?-zapytał.
-I ty się jeszcze pytasz? Dawaj-powiedziałam,a mulat wyciągnął całą paczkę.Wzięłam jednego zapaliłam i się zaciągłam.
-Dzięki już mi lepiej-odparłam i blado się uśmiechnęłam.Po chwili podbiegła Pam i mocno mnie przytuliła.
-Zayn zostawisz nas same?-zapytała,a on odszedł.
-Obiecaj mi ,że nie będę go widzieć.
-Obiecuje.Słuchaj mam działkę na obrzeżach Londynu,możesz tam zameszkać tymczasowo.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak.
-Dziękuję-powiedziałam
-Możesz już jechać tam dzisiaj.Są tam moje ciuchy i kosmetyki.Może nie dokońca przypadną Ci do gustu...
-Przestań podoba mi się twój styl.-przerwałam
-Ja przywioze Ci ubrania dobiero pojutrze.
-Luzik.Jeszcze raz DZIĘKUJĘ...-powiedziałam i przytuliłam ją.-Zawieziesz mnie bo nw gdzie?
-Jasne-odparła i poszłyśmy na autobus.
~~Po 20 minutach~~
-Jesteśmy-powiedziała ,a stałyśmy przd domkami letniskowymi.Jej był drewniany,2 piętrowy.
-Tu masz zapasowe klucze są już dla Ciebie
-Ale...
-Nie ma "ale" tylko idź i śpij dobrze i nic sobie nie rób-powiedziała.
-Ale obiecaj mi jedno
-Słucham
____________________________
Hejo robaczki to rozdział 17 tak trochę nudny ale no wiecie.No to Wesołych jeszcze raz.Dzięki za suuuuper dzień (do mojej BFF) :D
niedziela, 23 grudnia 2012
sobota, 22 grudnia 2012
Rozdział 16
~~Vicki~~
Na dole wszędzie były porozstawiane piwa,wódka,wszędzie leżały chipsy iii uwaga moje KOCHANE żelki.Impreza się zaczęła jednym piwem,niby niewinnie...Gdzieś w środku imprezy ktoś zadzwonił do drzwi.Podeszłam do drzwi aby otworzyć...w drzwiach stał Matt.Mój kochany Matt.Zatkało mnie,popłynęły łzy szczęścia,zaprosiłam go gestem i przytuliłam z całej siły.
-Ejjj mała nie płacz-powiedział,gdy się od siebie odkleiliśmy i wytarł mi łzę.Wzięłam go za rękę i wprowadziłam "na salony".Wszyscy jednocześnie na nas spojrzeli.
-To jest Matt,mój chłopak,Matt to jest Liam,Danielle,Zayn,Perrie,Louis,Eleanor,Niall,Pam,Harry i Cleo.-powiedziałam pokazując na każdego po kolei.
-Cześć-odrzekł po angielsku.
-Ach,tylko ja i Liam mówimy po polsku-powiedziałam po ojczystym języku.
-Dobrze wiedzieć-powiedział i uśmiechnął się.
-Chcesz coś do picia,jedzenia,a może piwa..czy coś?-zapytał Liam po polsku.
-Nie dzięki...tylko trochę chce mi się spać-powiedział-
.No niedziwię mu się jest 3 w nocy czasu polskiego (2 w nocy czasu angielskiego)-pomyślałam.
-Spoko,to pokój masz na tym piętrze,obok kuchni skręć w lewo,przejdź długim korytarzem po prawej i 1 drzwi od lewej.-oznajmił Liam.
-Dzięki-odparł mój chłopak.
-Eeee...What?-zapytał zaniepokojony Louis.
- Nic,nic mówił mu gdzie ma pokój-powiedziałam.
- Amham-odparł.Poszłam z Matthew'em do pokoju.
-Muszę Ci coś powiedzieć,ale to już jutro-rzekł Matt.
-Dobranoc-odparłam i pocałowałam go w polczek.Poszłam do swojego pokoju.Włączyłam laptopa i weszłam na Facebook'a.Przeglądałam posty znajomych i w oczy rzuciły mi się zdjęcia z jakiejś imperzy. Weszłam na profil znajomej i znalazłam te zdjęcia.Na zdjęciu był Matt z Laurą(szkolnym plastikiem,który za wszelką cenę chciał mnie zniszczyć i zabrać to co mam,czyli przyjaciół.) całujący się.Wyparowałam z pokoju zalana łzami,weszłam "tfuuu..."co ja mówię-wparowałam do pokoju,gdzie był Matt.
-Ty piepszony dupku,jak do cholery mogłeś co? Ledwo wyjechałam,a ty już obściskujesz się z jakąś laską,w dodatku z plastikiem!-wywrzeszczałam okładając pięściami jego umięśniony tors.A nie powiem ,ale z mojej pięści trochę ciągnie.Dałam mu jeszcze z "liścia" i zapłakana wybiegłam z domu.
_____________________________
Hej. Sorka,że mnie tak długo nie było ale nauka,szkoła. Ostatnio jade na samych 2 z matmy ,a z historii 1 i poprawiam. A więc z okazji zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia życzę wam Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary, chcemy złożyć Wam życzenia z dniem Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku, da Wam szczęście i pomyślność w nadchodzącym Nowy Roku.
Na dole wszędzie były porozstawiane piwa,wódka,wszędzie leżały chipsy iii uwaga moje KOCHANE żelki.Impreza się zaczęła jednym piwem,niby niewinnie...Gdzieś w środku imprezy ktoś zadzwonił do drzwi.Podeszłam do drzwi aby otworzyć...w drzwiach stał Matt.Mój kochany Matt.Zatkało mnie,popłynęły łzy szczęścia,zaprosiłam go gestem i przytuliłam z całej siły.
-Ejjj mała nie płacz-powiedział,gdy się od siebie odkleiliśmy i wytarł mi łzę.Wzięłam go za rękę i wprowadziłam "na salony".Wszyscy jednocześnie na nas spojrzeli.
-To jest Matt,mój chłopak,Matt to jest Liam,Danielle,Zayn,Perrie,Louis,Eleanor,Niall,Pam,Harry i Cleo.-powiedziałam pokazując na każdego po kolei.
-Cześć-odrzekł po angielsku.
-Ach,tylko ja i Liam mówimy po polsku-powiedziałam po ojczystym języku.
-Dobrze wiedzieć-powiedział i uśmiechnął się.
-Chcesz coś do picia,jedzenia,a może piwa..czy coś?-zapytał Liam po polsku.
-Nie dzięki...tylko trochę chce mi się spać-powiedział-
.No niedziwię mu się jest 3 w nocy czasu polskiego (2 w nocy czasu angielskiego)-pomyślałam.
-Spoko,to pokój masz na tym piętrze,obok kuchni skręć w lewo,przejdź długim korytarzem po prawej i 1 drzwi od lewej.-oznajmił Liam.
-Dzięki-odparł mój chłopak.
-Eeee...What?-zapytał zaniepokojony Louis.
- Nic,nic mówił mu gdzie ma pokój-powiedziałam.
- Amham-odparł.Poszłam z Matthew'em do pokoju.
-Muszę Ci coś powiedzieć,ale to już jutro-rzekł Matt.
-Dobranoc-odparłam i pocałowałam go w polczek.Poszłam do swojego pokoju.Włączyłam laptopa i weszłam na Facebook'a.Przeglądałam posty znajomych i w oczy rzuciły mi się zdjęcia z jakiejś imperzy. Weszłam na profil znajomej i znalazłam te zdjęcia.Na zdjęciu był Matt z Laurą(szkolnym plastikiem,który za wszelką cenę chciał mnie zniszczyć i zabrać to co mam,czyli przyjaciół.) całujący się.Wyparowałam z pokoju zalana łzami,weszłam "tfuuu..."co ja mówię-wparowałam do pokoju,gdzie był Matt.
-Ty piepszony dupku,jak do cholery mogłeś co? Ledwo wyjechałam,a ty już obściskujesz się z jakąś laską,w dodatku z plastikiem!-wywrzeszczałam okładając pięściami jego umięśniony tors.A nie powiem ,ale z mojej pięści trochę ciągnie.Dałam mu jeszcze z "liścia" i zapłakana wybiegłam z domu.
_____________________________
Hej. Sorka,że mnie tak długo nie było ale nauka,szkoła. Ostatnio jade na samych 2 z matmy ,a z historii 1 i poprawiam. A więc z okazji zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia życzę wam Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary, chcemy złożyć Wam życzenia z dniem Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku, da Wam szczęście i pomyślność w nadchodzącym Nowy Roku.
Imagin
Postanowiłam,że dodam też czasami Imaginy o 1D lub Janoskians. Oto jeden z nich :
Byłaś zwykłą nastolatką. Jak każdy miałaś problemy. Wracałaś od swojego ojca. Rozstali się z twoja mamą trzy lata temu. Oboje bardzo cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej. Tylko, że jakoś im to wszystko nie wychodzi. Co chwilę są kłótnie gdzie spędzisz kolejny dzień. Czasami masz tego dosyć. Dzisiaj też był taki dzień. Szłaś ulicami Londynu. Myślałaś o wszystkim i o niczym. Pogoda taka jak zazwyczaj. Niebo zachmurzone i powiew chłodnego wiatru. Przechodząc obok mostu zauważyłaś chłopaka w kapturze, stał za barierką. Podeszłaś do niego.
- Dlaczego nie skaczesz ? - spytałaś. Spojrzał na ciebie.
- Zaraz to zrobię. - widziałaś, że bardzo się bał.
- Po cholerę przedłużasz. Im szybciej skoczysz tym mniej cierpienia na ziemi co nie ?
- Zaraz to zrobię.
- Boisz się ?
- Nie. - widziałaś, że trzyma się z całych sił, a jego głos drży.
- Gdybyś się nie bał już dawno byś skoczył. To jest proste. Puszczasz barierkę i lecisz.
- No jestem ciekawy czy takie proste. Stań tutaj i to zrób.
- Ale ja nie chcę się zabijać. Po jaką cholerę miałabym odebrać sobie najważniejszy dar od Boga jakim jest życie ? Mam bardzo dużo problemów jak każdy, ale nie jestem tchórzem. Nie uciekam w inny świat. Myślisz, że tam ci będzie lepiej ? Nie zastanawiałeś się nad tym, że przez samobójstwo wcale nie trafisz do tej lepszej części pozaziemskiego życia ? - chłopak słuchał cię z zaciekawieniem.
- Po cholerę tu przyszłaś? Zostaw mnie i odejdź.
- Niall i tak nie skoczysz.
- Skąd wiesz, że to ja ?! - spytał zdziwiony.
- No wiesz oglądam telewizje, słuchałam was kiedyś.
- A czemu już nie słuchasz ?
- No, bo po co słuchać czegoś czego niedługo nie będzie. Jak skoczysz to zespół się rozpadnie, albo straci połowę fanów. W końcu One Direction bez słodkiego Niall'a to nie jest ten sam zespół. A jak bym nadal was słuchała to bym chodziła przyjebana, że tak cudowni chłopcy już nie grają, bo jeden z nich stchórzył.
- Nie jestem tchórzem. Ja po prostu już nie daje rady.
- Tchórzysz. Skoro tak by nie było to byś walczył sam ze sobą i problemami. Myślisz, że niektórzy ludzie nie mają gorzej. Jesteś sławny ludzie cię kochają, uwielbiają, masz kochających rodziców, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Podaj mi rękę. - wyciągnęłaś dłoń w jego stronę. Patrzył na ciebie i na nią przez chwilę. Nie wiedział co zrobić. W końcu podał ci dłoń i przeszedł na tę bezpieczną stronę.
- Mogę cię przytulić ? - zapytał.
- Jasne. - rozłożyłaś ramiona i staliście tak przez chwilę.
- Jak masz na imię ?
- Clara
- Czyli tak ma na imię mój anioł stróż. - spojrzałaś na niego pytająco. - W końcu pojawiłaś się tutaj i uratowałaś mnie. Inaczej bym skoczył. Dzięki tobie tutaj stoję. Bóg cię przysłał.
- Nie, wpadłam sama. Chciałam sobie z tobą pogadać. Nie jestem żadnym aniołem. Dotykasz mnie. Nie prześwituje. - obkręciłaś się. - widzisz mnie. Nie jestem aniołem. - chłopak zaczął chichotać.
- Chodź ze mną do Nandos.
- Czyżby wraca Niall ? Ten słodki żarłok ?
- Dzięki tobie.
Chwycił cię za rękę i poszliście do restauracji. Chłopak opowiedział ci o swoich problemach. Zaufał ci. Następnie ty opowiedziałaś mu o swoich. Okazało się, że twoje są większe od jego. Chłopak podziwiał cię za to, że masz takie podejście do życia. Odprowadził cię do domu.
Od tamtej pory minęły dwa lata, a ty przez te dwa lata nie miałaś z nim żadnego kontaktu, ale z jednego byłaś szczęśliwa i zadowolona. To właśnie dzięki tobie One Direction nadal istniało w starym, najlepszym i niepowtarzalnym składzie. Szłaś tym samym mostem. Zauważyłaś kogoś kto przypominał ci Niall'a. Podeszłaś bardzo cicho i powoli.
- Anioł stróż jest od tego by pomagać. - przeszłaś przez barierkę. Patrzył na ciebie zdziwiony.
- Co ty wyprawiasz ?
- Jeśli na prawdę chcesz to zrobić to złap mnie za rękę i skoczymy razem.
- Dlaczego chcesz się zabić ? Przecież byłaś taka dzielna.
- A ty dlaczego chcesz się zabić, bo sobie nie radzisz z problemami. Dokładnie tak jak ja. Tchórzę. Chcę skoczyć bo jestem tchórzem. Robisz to ze mną czy kolejny raz się rozmyślisz ?
- Przez cały czas o tobie myślałem. Gdy jechaliśmy w kolejną trasę, gdy miałem zły humor. Myślałem właśnie o tobie. Dlaczego ktoś taki jak ty mi pomógł. Po co ci to było. Usatysfakcjonowało cię to ? Nie wiem, ale wiem, że jesteś kimś wyjątkowym i powinnaś zostać po tej drugiej stronie. Ty nie jesteś tchórzem.
- Ja jestem najprawdziwszym tchórzem. Następnego dnia po naszym spotkaniu przyszłam tutaj i skoczyłam. Mnie już dawno nie ma Niall. Bóg przysłał mnie tutaj ponownie bym ci pomogła. Byś złapał mnie teraz za rękę i było ci łatwiej wiedząc, że jest obok ciebie ktoś kto jest podobny do ciebie. Ty już nie będziesz szczęśliwy po drugiej stronie barierki. Jesteś tutaj drugi raz. Takim ludziom nie jest dobrze po tamtej stronie. Jeśli nie skoczysz teraz będziesz cierpiał jeszcze bardziej i tutaj wrócisz. - chwycił twoją dłoń.
- Czyli jesteś aniołem ? Moim ? Już cię nie ma ? Ale przecież ja ciebie widzę..
- Nie Niall. Tak ci się tylko wydaje.
- Nie rozumiem jednego. Dlaczego mi pomagałaś, a później sama skoczyłaś. Przecież mówiłaś wtedy takie rzeczy. Czy ja mogę cię teraz uratować? Pozwolisz mi siebie przekonać ?
- Niall.. mnie już nie ma. Nie można uratować czegoś co nie istnieje. - chłopak miał łzy w oczach.
- Kocham cię. - wypowiedział te słowa i pomogłaś mu przejść przez śmierć. Dzięki tobie ból był mniejszy.
Byłaś zwykłą nastolatką. Jak każdy miałaś problemy. Wracałaś od swojego ojca. Rozstali się z twoja mamą trzy lata temu. Oboje bardzo cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej. Tylko, że jakoś im to wszystko nie wychodzi. Co chwilę są kłótnie gdzie spędzisz kolejny dzień. Czasami masz tego dosyć. Dzisiaj też był taki dzień. Szłaś ulicami Londynu. Myślałaś o wszystkim i o niczym. Pogoda taka jak zazwyczaj. Niebo zachmurzone i powiew chłodnego wiatru. Przechodząc obok mostu zauważyłaś chłopaka w kapturze, stał za barierką. Podeszłaś do niego.
- Dlaczego nie skaczesz ? - spytałaś. Spojrzał na ciebie.
- Zaraz to zrobię. - widziałaś, że bardzo się bał.
- Po cholerę przedłużasz. Im szybciej skoczysz tym mniej cierpienia na ziemi co nie ?
- Zaraz to zrobię.
- Boisz się ?
- Nie. - widziałaś, że trzyma się z całych sił, a jego głos drży.
- Gdybyś się nie bał już dawno byś skoczył. To jest proste. Puszczasz barierkę i lecisz.
- No jestem ciekawy czy takie proste. Stań tutaj i to zrób.
- Ale ja nie chcę się zabijać. Po jaką cholerę miałabym odebrać sobie najważniejszy dar od Boga jakim jest życie ? Mam bardzo dużo problemów jak każdy, ale nie jestem tchórzem. Nie uciekam w inny świat. Myślisz, że tam ci będzie lepiej ? Nie zastanawiałeś się nad tym, że przez samobójstwo wcale nie trafisz do tej lepszej części pozaziemskiego życia ? - chłopak słuchał cię z zaciekawieniem.
- Po cholerę tu przyszłaś? Zostaw mnie i odejdź.
- Niall i tak nie skoczysz.
- Skąd wiesz, że to ja ?! - spytał zdziwiony.
- No wiesz oglądam telewizje, słuchałam was kiedyś.
- A czemu już nie słuchasz ?
- No, bo po co słuchać czegoś czego niedługo nie będzie. Jak skoczysz to zespół się rozpadnie, albo straci połowę fanów. W końcu One Direction bez słodkiego Niall'a to nie jest ten sam zespół. A jak bym nadal was słuchała to bym chodziła przyjebana, że tak cudowni chłopcy już nie grają, bo jeden z nich stchórzył.
- Nie jestem tchórzem. Ja po prostu już nie daje rady.
- Tchórzysz. Skoro tak by nie było to byś walczył sam ze sobą i problemami. Myślisz, że niektórzy ludzie nie mają gorzej. Jesteś sławny ludzie cię kochają, uwielbiają, masz kochających rodziców, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Podaj mi rękę. - wyciągnęłaś dłoń w jego stronę. Patrzył na ciebie i na nią przez chwilę. Nie wiedział co zrobić. W końcu podał ci dłoń i przeszedł na tę bezpieczną stronę.
- Mogę cię przytulić ? - zapytał.
- Jasne. - rozłożyłaś ramiona i staliście tak przez chwilę.
- Jak masz na imię ?
- Clara
- Czyli tak ma na imię mój anioł stróż. - spojrzałaś na niego pytająco. - W końcu pojawiłaś się tutaj i uratowałaś mnie. Inaczej bym skoczył. Dzięki tobie tutaj stoję. Bóg cię przysłał.
- Nie, wpadłam sama. Chciałam sobie z tobą pogadać. Nie jestem żadnym aniołem. Dotykasz mnie. Nie prześwituje. - obkręciłaś się. - widzisz mnie. Nie jestem aniołem. - chłopak zaczął chichotać.
- Chodź ze mną do Nandos.
- Czyżby wraca Niall ? Ten słodki żarłok ?
- Dzięki tobie.
Chwycił cię za rękę i poszliście do restauracji. Chłopak opowiedział ci o swoich problemach. Zaufał ci. Następnie ty opowiedziałaś mu o swoich. Okazało się, że twoje są większe od jego. Chłopak podziwiał cię za to, że masz takie podejście do życia. Odprowadził cię do domu.
Od tamtej pory minęły dwa lata, a ty przez te dwa lata nie miałaś z nim żadnego kontaktu, ale z jednego byłaś szczęśliwa i zadowolona. To właśnie dzięki tobie One Direction nadal istniało w starym, najlepszym i niepowtarzalnym składzie. Szłaś tym samym mostem. Zauważyłaś kogoś kto przypominał ci Niall'a. Podeszłaś bardzo cicho i powoli.
- Anioł stróż jest od tego by pomagać. - przeszłaś przez barierkę. Patrzył na ciebie zdziwiony.
- Co ty wyprawiasz ?
- Jeśli na prawdę chcesz to zrobić to złap mnie za rękę i skoczymy razem.
- Dlaczego chcesz się zabić ? Przecież byłaś taka dzielna.
- A ty dlaczego chcesz się zabić, bo sobie nie radzisz z problemami. Dokładnie tak jak ja. Tchórzę. Chcę skoczyć bo jestem tchórzem. Robisz to ze mną czy kolejny raz się rozmyślisz ?
- Przez cały czas o tobie myślałem. Gdy jechaliśmy w kolejną trasę, gdy miałem zły humor. Myślałem właśnie o tobie. Dlaczego ktoś taki jak ty mi pomógł. Po co ci to było. Usatysfakcjonowało cię to ? Nie wiem, ale wiem, że jesteś kimś wyjątkowym i powinnaś zostać po tej drugiej stronie. Ty nie jesteś tchórzem.
- Ja jestem najprawdziwszym tchórzem. Następnego dnia po naszym spotkaniu przyszłam tutaj i skoczyłam. Mnie już dawno nie ma Niall. Bóg przysłał mnie tutaj ponownie bym ci pomogła. Byś złapał mnie teraz za rękę i było ci łatwiej wiedząc, że jest obok ciebie ktoś kto jest podobny do ciebie. Ty już nie będziesz szczęśliwy po drugiej stronie barierki. Jesteś tutaj drugi raz. Takim ludziom nie jest dobrze po tamtej stronie. Jeśli nie skoczysz teraz będziesz cierpiał jeszcze bardziej i tutaj wrócisz. - chwycił twoją dłoń.
- Czyli jesteś aniołem ? Moim ? Już cię nie ma ? Ale przecież ja ciebie widzę..
- Nie Niall. Tak ci się tylko wydaje.
- Nie rozumiem jednego. Dlaczego mi pomagałaś, a później sama skoczyłaś. Przecież mówiłaś wtedy takie rzeczy. Czy ja mogę cię teraz uratować? Pozwolisz mi siebie przekonać ?
- Niall.. mnie już nie ma. Nie można uratować czegoś co nie istnieje. - chłopak miał łzy w oczach.
- Kocham cię. - wypowiedział te słowa i pomogłaś mu przejść przez śmierć. Dzięki tobie ból był mniejszy.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Rozdział 15
~~Vicki~~
Przy wyjściu Harry,którego wręcz nie nawidze dał mi okulary przeciwsłoneczne.
-A po chuja mi to?-zapytałam z sarkazmem.
-Vicki-upomniał mnie Liam
-Co?
-Przyda Ci się-powiedział Harry.Wtedy zza drzwi szpitalnych wyłonił się PAPARAZZI...Arrrr...
-Cholera-murknęłam pod nosem.Chłopcy i ich dziewczyny juz wyszli a ja zostałam w środku.Zebrałam się,wyszłam,paparazzi odrazu mnie otoczyło i zastawili wyjście.Poczułam czyjiś dotyk na nadgarstku,spojrzałam w przód,to był Louis.Wyciągnął mnie z tłumu i wsadził do busika.Usiadłam na samym końcu sama i rozmyślałam,uświadomiłam sobie jak bardzo nie lubię Harry'ego.Po 10 minutach byliśmy w domu.Ściągnęłam converse,w skarpetkach poszłam do pokoju.Rzuciłam buty do garderoby,a sama poszłam się umyć.W ręczniku udałam się do garderoby.Wyciągnęłam z niej jedyną koszulę w kratę,rurki w czerwona kratę a do tego converse z Batman'a.Zeszłam na dół a na dole zobaczyłam jakiegoś PLASTIKA.A umówmy się ja NIENAWIDZĘ PLASTIKÓW.Podeszła do mnie na wysokich szpilach,bodajże 15 cm.
-Jak ona się w tym nie pozabija-pomyślałam.
-Hej Cleo jestem-powiedziała i wycignęla w moj stronę miotłe z 3 metrowymi pazurami.
-Siema Victoria-powiedziałam i uścisnęłam to coś.-Jesteś dziewczyną Harry'ego?-zapytałam.
-Tak a ty...sprzątaczką,kucharką,służącą?
-Nie przybraną siostrą Liam'a.-odpowiedziałam spokojnie co mnie samą dziwiło.W środku mnie się gotowało,ale zachowałam zimną krew.Poszłam po sok pomarańczowy,chapnęłam duży karton i kubek z Coli.Weszłam do pokoju,niby nie miałam co w nim robić ale zawsze się coś znalazło.Dziś akurat nie.Odwiązałam bandamy,spojrzałam na nadgarstek,wzięłam do ręki żyletkę i poprawiłam "I hate H.S".Wzięłam papier z toalety i obwiązałam nim nadgarstek,a na niego jeszcze zawiązałam bandame.Do pokoju wparowała Dan z jakimiś lekami,momentalnie schowałam żyletke.
-Lekarz ci to przepisał masz to brać-powiedziała i dała mi wyznaczoną dawkę na dzień.
-Przepraszam,że ci nie powiedziałam o Cleo,ale myślałam,że ze sobą zerwali.
-Spoko,rozumiem.-powiedziałam
-Robimy impreze idziesz?-zapytała.
-Why not?-powiedziałam,zaśmiałam się i zeszłam na dół z Dan.
_____________________________
Przy wyjściu Harry,którego wręcz nie nawidze dał mi okulary przeciwsłoneczne.
-A po chuja mi to?-zapytałam z sarkazmem.
-Vicki-upomniał mnie Liam
-Co?
-Przyda Ci się-powiedział Harry.Wtedy zza drzwi szpitalnych wyłonił się PAPARAZZI...Arrrr...
-Cholera-murknęłam pod nosem.Chłopcy i ich dziewczyny juz wyszli a ja zostałam w środku.Zebrałam się,wyszłam,paparazzi odrazu mnie otoczyło i zastawili wyjście.Poczułam czyjiś dotyk na nadgarstku,spojrzałam w przód,to był Louis.Wyciągnął mnie z tłumu i wsadził do busika.Usiadłam na samym końcu sama i rozmyślałam,uświadomiłam sobie jak bardzo nie lubię Harry'ego.Po 10 minutach byliśmy w domu.Ściągnęłam converse,w skarpetkach poszłam do pokoju.Rzuciłam buty do garderoby,a sama poszłam się umyć.W ręczniku udałam się do garderoby.Wyciągnęłam z niej jedyną koszulę w kratę,rurki w czerwona kratę a do tego converse z Batman'a.Zeszłam na dół a na dole zobaczyłam jakiegoś PLASTIKA.A umówmy się ja NIENAWIDZĘ PLASTIKÓW.Podeszła do mnie na wysokich szpilach,bodajże 15 cm.
-Jak ona się w tym nie pozabija-pomyślałam.
-Hej Cleo jestem-powiedziała i wycignęla w moj stronę miotłe z 3 metrowymi pazurami.
-Siema Victoria-powiedziałam i uścisnęłam to coś.-Jesteś dziewczyną Harry'ego?-zapytałam.
-Tak a ty...sprzątaczką,kucharką,służącą?
-Nie przybraną siostrą Liam'a.-odpowiedziałam spokojnie co mnie samą dziwiło.W środku mnie się gotowało,ale zachowałam zimną krew.Poszłam po sok pomarańczowy,chapnęłam duży karton i kubek z Coli.Weszłam do pokoju,niby nie miałam co w nim robić ale zawsze się coś znalazło.Dziś akurat nie.Odwiązałam bandamy,spojrzałam na nadgarstek,wzięłam do ręki żyletkę i poprawiłam "I hate H.S".Wzięłam papier z toalety i obwiązałam nim nadgarstek,a na niego jeszcze zawiązałam bandame.Do pokoju wparowała Dan z jakimiś lekami,momentalnie schowałam żyletke.
-Lekarz ci to przepisał masz to brać-powiedziała i dała mi wyznaczoną dawkę na dzień.
-Przepraszam,że ci nie powiedziałam o Cleo,ale myślałam,że ze sobą zerwali.
-Spoko,rozumiem.-powiedziałam
-Robimy impreze idziesz?-zapytała.
-Why not?-powiedziałam,zaśmiałam się i zeszłam na dół z Dan.
_____________________________
Hejo kochane wiem ze nie bylo 3 komentarzy to mnie bardzo martwi ale nie moge zyc bez tego opowiadania.Dzisiaj troche krótki i nudny jak zawsze bo źle sie czuje....:(
Dobra kończe buziaki robaki papa :*
sobota, 10 listopada 2012
♥♥Rozdział serduszkowy♥♥
Co to jest ♥♥Rozdział serduszkowy♥♥?
Więc jest to taki specyficzny rozdział w którym będę dzieliła się z wami plotkami,zdjęciami,newsami itd.na temat ONE DIRECTION I JANOSKIANS.Ten rozdziały będą kiedy mi się będzie chciało dodać dla was jakieś nowe zdjęcia....
Oto kilka z nich:
Lou:
Zayn:
Liam:
___________________________
Posłuchajcie nadal mam myśli o tym,żeby usunąć bloga....serduszkowy robie bo mi się nudzi....Reszta (Niall,Harry,Luke,Jai,Beau,Daniel i James)w następnych SERDUSZKOWYCH.A i jeszcze jedno do even batman cares Dzięki za poinformowanie o tym,że usunęłaś bloga-sarkazm.
piątek, 9 listopada 2012
Koniec bloga?!
Słuchajcie usuwam bloga gdyż nikt go nie czyta i najprawdopodobniej skończy się na 14 rozdziale,a były plany na 60,80,90 itd.
Dlaczego usuwam?
Usuwam z racji tego ze nikt go nie czyta więc po co prowadzić...chociaż powiem ze to opowiadanie jest częścią mnie.Ale mniejsza o to kocham być bloggerką ale widzę ze mój blog już was męczy....
Także postanowiłam usunąć bloga...i tyle...to chyba wszystko....Buziaki robaki...
Z poważaniem Na Chaju
Bonusik
poniedziałek, 5 listopada 2012
Rozdział 14
~~Liam~~
-Gotowi?-zapytałem jeszcze raz dla upewnienia.
-Tak-powiedział Niall opychający się orzeszkami.-Co?-zapytał
-Nic Niall'erze,nic-powiedziałem i wyszliśmy z domu.Zakluczyłem drzwi i wsiadłem do busika i ruszyliśmy w drogę do szpitala.Po 15 minutach wpadłem na oddział jak poarzony.
-O dzień dobry-powiedział lekarz.
-Witam mogę wejść do Victorii?-zapytałem
-Oczywiście-powiedział po czym uśmiechnął się do mnie.
Wszedłem po woli do sali ale jak zobaczyłem ją bladą leżącą z worami pod oczami to zakręciła mi się łza w oku.Gdy się odwróciła w moją strone przytuliłem ją mocno.Odkleiliśmy się od siebie i po chwili dziewczyny się do niej przytuliły.
~~Vicki~~
Było bardzo miło w ramionach dziewczyn ale jednak i tak wole chłopców.
-Dziewczyny dusicie mnie-powiedziałam słabo.
-Oj sorka-powiedziała Pam i wszystkie przestały.Przywitałam się ze wszystkimi,a Ci usiedli.
-Vicki udało nam się naprawić twoje BlackBerry-powiedział Zayn.
-Naprawdę?A kto rozgryzł ten telefon?-zapytałam
-Harry i to on naprawił ci telefon-powiedział Louis.Po tych słowach wstałam,podeszłam do Harry'ego i przytuliłam go.
-Dziękuję-powiedziałam po czym rozluźniłam uścisk.
-Nie ma za co (sorry nie wiem jak to napisać)-powiedział
-Ale i tak was nie "trawie"-powiedziałam a wszyscy łącznie ze mną się zaśmiali.-Liam mogę już wyjść?-zapytałam.
-Pójdę się spytać-powiedział i wyszedł
-Jejuuu...jak mi się chce kawyyy-jęknęłam
-Mi też-powiedziały jednogłośnie dziewczyny.Wtem wparował Liam
-Kochana Victorio możesz dzisiaj wyjść-powiedział.
-Yeah to się nazywa szczęście-powiedziałam i wstałam z łóżka.
-No mała zbieraj się pójdziemy na śniadanie kawe a później NIESPODZIANKA!
-Liam nie lubie niespodzianek
-Trudno.-powiedział a ja właśnie odwiązywałam bandamki na rękach,które nosiłam zawsze nawet pod prysznicem je miałam.Zdjęłam je a światło dzienne ujrzały moje pocharatane od żyletki nadgarstki.Na nich miałam wyryte małe M.S.(Monica Stophen mama),M.S.(Michał Spohen tata),T.S.(Tomuś Sophen braciszek)a przed wyjazdem jeszcze J.S(Jenifer Silver BFF).Harry szarpnął mnie,łapiąc tak mocno za nadgarstki,że miałam łzy w oczach.Chyba zauważył blizny.
-Dlaczego?-spytał.
-Możesz mnie póścić to boli-wysyczałam przez zęby ze łzami w oczach.Rozluźnił uścisk a ja wyrwałam się,szarpnęłam ubrania i bandamy i wybiegłam do łazienki się przebrać.Żyletki nosze ze sobą wszędzie nawet do szkoły,na wypadek gdyby jakiś plastik mnie wkurzył.Wtedy wychodzę do toalety i robie sobie ślad,owijam papierem toaletowym i bandamą aby nikt nie widział.Tym razem zrobiłam to samo i wyszłam z łazienki.
______________________________
3 komentarze=nowy rozdział.
-Gotowi?-zapytałem jeszcze raz dla upewnienia.
-Tak-powiedział Niall opychający się orzeszkami.-Co?-zapytał
-Nic Niall'erze,nic-powiedziałem i wyszliśmy z domu.Zakluczyłem drzwi i wsiadłem do busika i ruszyliśmy w drogę do szpitala.Po 15 minutach wpadłem na oddział jak poarzony.
-O dzień dobry-powiedział lekarz.
-Witam mogę wejść do Victorii?-zapytałem
-Oczywiście-powiedział po czym uśmiechnął się do mnie.
Wszedłem po woli do sali ale jak zobaczyłem ją bladą leżącą z worami pod oczami to zakręciła mi się łza w oku.Gdy się odwróciła w moją strone przytuliłem ją mocno.Odkleiliśmy się od siebie i po chwili dziewczyny się do niej przytuliły.
~~Vicki~~
Było bardzo miło w ramionach dziewczyn ale jednak i tak wole chłopców.
-Dziewczyny dusicie mnie-powiedziałam słabo.
-Oj sorka-powiedziała Pam i wszystkie przestały.Przywitałam się ze wszystkimi,a Ci usiedli.
-Vicki udało nam się naprawić twoje BlackBerry-powiedział Zayn.
-Naprawdę?A kto rozgryzł ten telefon?-zapytałam
-Harry i to on naprawił ci telefon-powiedział Louis.Po tych słowach wstałam,podeszłam do Harry'ego i przytuliłam go.
-Dziękuję-powiedziałam po czym rozluźniłam uścisk.
-Nie ma za co (sorry nie wiem jak to napisać)-powiedział
-Ale i tak was nie "trawie"-powiedziałam a wszyscy łącznie ze mną się zaśmiali.-Liam mogę już wyjść?-zapytałam.
-Pójdę się spytać-powiedział i wyszedł
-Jejuuu...jak mi się chce kawyyy-jęknęłam
-Mi też-powiedziały jednogłośnie dziewczyny.Wtem wparował Liam
-Kochana Victorio możesz dzisiaj wyjść-powiedział.
-Yeah to się nazywa szczęście-powiedziałam i wstałam z łóżka.
-No mała zbieraj się pójdziemy na śniadanie kawe a później NIESPODZIANKA!
-Liam nie lubie niespodzianek
-Trudno.-powiedział a ja właśnie odwiązywałam bandamki na rękach,które nosiłam zawsze nawet pod prysznicem je miałam.Zdjęłam je a światło dzienne ujrzały moje pocharatane od żyletki nadgarstki.Na nich miałam wyryte małe M.S.(Monica Stophen mama),M.S.(Michał Spohen tata),T.S.(Tomuś Sophen braciszek)a przed wyjazdem jeszcze J.S(Jenifer Silver BFF).Harry szarpnął mnie,łapiąc tak mocno za nadgarstki,że miałam łzy w oczach.Chyba zauważył blizny.
-Dlaczego?-spytał.
-Możesz mnie póścić to boli-wysyczałam przez zęby ze łzami w oczach.Rozluźnił uścisk a ja wyrwałam się,szarpnęłam ubrania i bandamy i wybiegłam do łazienki się przebrać.Żyletki nosze ze sobą wszędzie nawet do szkoły,na wypadek gdyby jakiś plastik mnie wkurzył.Wtedy wychodzę do toalety i robie sobie ślad,owijam papierem toaletowym i bandamą aby nikt nie widział.Tym razem zrobiłam to samo i wyszłam z łazienki.
______________________________
Hejo koffane.Słyszałyście nowe piosenki 1D i oglądałyście teledysk do Little Things?Fajne nie?
No i jak tam po długim weekendzie?
U mnie okropnie ale przeżyje...
A tak jest ubrana Vicki:
poniedziałek, 29 października 2012
Rozdział 13
~~Liam~~
Po 5 minutach karetka zabrała Vicki do szpitala.Pojechałem za nimi wraz z Harry'm,Louis'em i Danielle.Czekałem pod salą na to aby łaskawie lekarz wyszedł.W końcu wyszedł.
-Co z nią doktorze-zapytałem.
-Jest odwodniona-odparł z niezainteresowaniem
-Mogę ją zobaczyć?
-Nie teraz,jak się obudzi
-Dobrze
-Kto się nią zajmuje?
-Ja-odpowiedziałem.
-Proszę za mną-powiedział i poszliśmy do jego gabinetu.
~~10 min później~~
-Jakby coś się działo to zadzwonimy-powiedział
-Dziękuję dowidzenia-powiedział.Wyszłem z gabinetu zgarnąłem Lou,Harry'ego i Dan i pojechaliśmy do domu.Chcę teraz pobyć z zespołem i Dan oraz powiedzieć im o trasie...właśnie co będzie z trasą jeśli Victoria nie wyjdzie ze szpitala...czy będziemy musieli ją odwołać,a może Vicki do tego czasu wyzdrowieje...Te myśli kłębiły mi się w głowie.Nagle usłyszałem telefon
-Halo?
-Dzień dobry czy tu Liam Payne?
-Tak
-Panna Victoria się obdziła możecie przyjechać i odwiedzić ją
-Dziękuję bardzo za wiadomość
-To mój obowiązek.Dowidzenia.
-Dowidzenia
(koniec rozmowy)
-Ruszać dupy jedziemy do Victorii!-krzyknął za mnie Lou.
-Udało nam się uruchomić jej BlackBerry-powiedział Zayn.
-Fajnie dzięki,a teraz zadzwońcie do Matt'a i powiedzcie aby przyleciał do Londynu.
-Ok.-powiedział Niall.Jak powiedziałem tak zrobili.Nagle znów rozległ się dzwonek mojego telefonu.Był to Paul-nasz menager.
-Halo?
-....
-To fajnie,no dozobaczenia.
(koniec rozmowy)
-Chłopaki!-wrzasnąłem.
-Co?-zapytał Zayn
-Sprzedaliśmy ponad 12 mln płyt na całym świecie : 8 mln "Up All Night",3 mln "De Luxe" i 1 mln."The Live Tour"a liczba nadal rośnie.
-To się Directioners postarały.-Lou
-Noooo-odpowiedział cały w szoku Zayn
_________________
No siemanko robaczki.
Jestem z nowym rozdziałem.
Nowi Bohaterowie będą w późniejszych rozdziałach.
Słyszałyście już "Little Things"? Jak nie to http://www.youtube.com/watch?v=6wBzR7zhA0g&feature=g-all-u
Po 5 minutach karetka zabrała Vicki do szpitala.Pojechałem za nimi wraz z Harry'm,Louis'em i Danielle.Czekałem pod salą na to aby łaskawie lekarz wyszedł.W końcu wyszedł.
-Co z nią doktorze-zapytałem.
-Jest odwodniona-odparł z niezainteresowaniem
-Mogę ją zobaczyć?
-Nie teraz,jak się obudzi
-Dobrze
-Kto się nią zajmuje?
-Ja-odpowiedziałem.
-Proszę za mną-powiedział i poszliśmy do jego gabinetu.
~~10 min później~~
-Jakby coś się działo to zadzwonimy-powiedział
-Dziękuję dowidzenia-powiedział.Wyszłem z gabinetu zgarnąłem Lou,Harry'ego i Dan i pojechaliśmy do domu.Chcę teraz pobyć z zespołem i Dan oraz powiedzieć im o trasie...właśnie co będzie z trasą jeśli Victoria nie wyjdzie ze szpitala...czy będziemy musieli ją odwołać,a może Vicki do tego czasu wyzdrowieje...Te myśli kłębiły mi się w głowie.Nagle usłyszałem telefon
-Halo?
-Dzień dobry czy tu Liam Payne?
-Tak
-Panna Victoria się obdziła możecie przyjechać i odwiedzić ją
-Dziękuję bardzo za wiadomość
-To mój obowiązek.Dowidzenia.
-Dowidzenia
(koniec rozmowy)
-Ruszać dupy jedziemy do Victorii!-krzyknął za mnie Lou.
-Udało nam się uruchomić jej BlackBerry-powiedział Zayn.
-Fajnie dzięki,a teraz zadzwońcie do Matt'a i powiedzcie aby przyleciał do Londynu.
-Ok.-powiedział Niall.Jak powiedziałem tak zrobili.Nagle znów rozległ się dzwonek mojego telefonu.Był to Paul-nasz menager.
-Halo?
-....
-To fajnie,no dozobaczenia.
(koniec rozmowy)
-Chłopaki!-wrzasnąłem.
-Co?-zapytał Zayn
-Sprzedaliśmy ponad 12 mln płyt na całym świecie : 8 mln "Up All Night",3 mln "De Luxe" i 1 mln."The Live Tour"a liczba nadal rośnie.
-To się Directioners postarały.-Lou
-Noooo-odpowiedział cały w szoku Zayn
_________________
No siemanko robaczki.
Jestem z nowym rozdziałem.
Nowi Bohaterowie będą w późniejszych rozdziałach.
Słyszałyście już "Little Things"? Jak nie to http://www.youtube.com/watch?v=6wBzR7zhA0g&feature=g-all-u
sobota, 27 października 2012
Nowi Bohaterzy
Eri Hilson
Ma 16 lat.Mieszka w Londznie.Kocha muzykę,taniec oraz jazę na deskorolce i rolkach.
Ma2 rodzenstwa.Micheale i Oliviera.Lubi One Direction.Jest dobrą koleżanką Pam,ale wzjechała na 2 lata do USA.
Oto nowy zespół!!
Janoskians!
Beau Brooks
Ma 19 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa Luke i Jai.
Jai Brooks
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa bliźniaka Luke i starszego o 2 lata Beau.
Luke Brooks
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa bliźniaka Jai i starszego o 2 lata Beau.
James Yammouni
Ma 16 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Jest częścią zespołu Janoskians.
Daniel 'Skip' Sahyounie
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Jest częścią zespołu Janoskians.
Ana Kilson
Ma 16 lat.Urodziła sie w Londynie.Koleżanka Eri i Pam która na 2 lata wyjechała do Kanady.
Kocha muzykę i taniec.Była małym kujonem
Ma 16 lat.Mieszka w Londznie.Kocha muzykę,taniec oraz jazę na deskorolce i rolkach.
Ma2 rodzenstwa.Micheale i Oliviera.Lubi One Direction.Jest dobrą koleżanką Pam,ale wzjechała na 2 lata do USA.
Oto nowy zespół!!
Janoskians!
Beau Brooks
Ma 19 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa Luke i Jai.
Jai Brooks
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa bliźniaka Luke i starszego o 2 lata Beau.
Luke Brooks
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Ma 2 rodzeństwa bliźniaka Jai i starszego o 2 lata Beau.
James Yammouni
Ma 16 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Jest częścią zespołu Janoskians.
Daniel 'Skip' Sahyounie
Ma 17 lat.Urodził się w Melbourne (Australia).Jest częścią zespołu Janoskians.
Ana Kilson
Ma 16 lat.Urodziła sie w Londynie.Koleżanka Eri i Pam która na 2 lata wyjechała do Kanady.
Kocha muzykę i taniec.Była małym kujonem
Rozdział 12
*Vicki*
Ostrożnie wzniosł mnie na zewnątrz i posadził delikatnie na ziemi.Jego mina mowiła samo za siebie.Był przerażony.
-Porozmawiamy w domu dobrze?
-...
-To chyba oznacza tak.-powiedział i podprowdził mnie do auta.Wszscy wsiedlismy i ruszylismy na komende gdzie 1D zostawilo busik.Po 15 minutach byliśmy w domu.Usiadłam na kanapie w salonie a obok mnie usiadł Zayn.
-Co taka smutna nie cieszysz sie,że cię znalezliśmy?
-Ciesze sie i to nawet nie wiesz jak bardzo,ale nie moge być szczęśliwa bo nie dosc ze mnie bili to jeszcze...-tu się zawachałam.
-Co?
-To jeszcze gwałcili-powiedziałam po dłuzszej ciszy.
-Oj tego juz tym skurwysynom nie daruje.-powiedzial i mnie przytulił.Ja szybko wyrwałam sie z uścisku i pobiegłam na gore się przebrac.Po ogarnieciu sie zeszłam na doł
-Zayn masz fajki?-zapytałam.
-Mam ale nie dam-powiedział
-FOCH!-strzeliłam focha i weszłam do jadalni,gdzie siedzieli prawie wszyscy ja tez sie dosiadłam.
-Chcesz cos do jedzenia?-zapytał Loczek.
-Nie,dziękuję-powiedziałam grzecznie co mnie zdziwiło.
-Ale musisz coś zjeśc.
-Nic nie musze!-krzyknęłam i wstałam z krzesła ale zakręciło mi się w głowie...
*Liam*
Vicki wstała z krzesła ale po chwili upadła i straciła przytomność.Kazałem Niall'owi aby zadzwonił na pogotowie.
____________________________
No siemka jak tam?U mnie lajtowo znowu...Nudzi mi sie a jest zimno i pada niestety.A moze stety,bo dzięki temu macie rozdział.No i czytajcie tego bloga http://onedirection-and-janoskians.blogspot.com/
a to jest ubranie Vicki
A wy znacie jakies strony gdzie mozna samemu projektowac zestawy ubran?
BUZIAKI VICKI
PAMIETAJ CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!
3 komentarze=nowy rozdział
Ostrożnie wzniosł mnie na zewnątrz i posadził delikatnie na ziemi.Jego mina mowiła samo za siebie.Był przerażony.
-Porozmawiamy w domu dobrze?
-...
-To chyba oznacza tak.-powiedział i podprowdził mnie do auta.Wszscy wsiedlismy i ruszylismy na komende gdzie 1D zostawilo busik.Po 15 minutach byliśmy w domu.Usiadłam na kanapie w salonie a obok mnie usiadł Zayn.
-Co taka smutna nie cieszysz sie,że cię znalezliśmy?
-Ciesze sie i to nawet nie wiesz jak bardzo,ale nie moge być szczęśliwa bo nie dosc ze mnie bili to jeszcze...-tu się zawachałam.
-Co?
-To jeszcze gwałcili-powiedziałam po dłuzszej ciszy.
-Oj tego juz tym skurwysynom nie daruje.-powiedzial i mnie przytulił.Ja szybko wyrwałam sie z uścisku i pobiegłam na gore się przebrac.Po ogarnieciu sie zeszłam na doł
-Zayn masz fajki?-zapytałam.
-Mam ale nie dam-powiedział
-FOCH!-strzeliłam focha i weszłam do jadalni,gdzie siedzieli prawie wszyscy ja tez sie dosiadłam.
-Chcesz cos do jedzenia?-zapytał Loczek.
-Nie,dziękuję-powiedziałam grzecznie co mnie zdziwiło.
-Ale musisz coś zjeśc.
-Nic nie musze!-krzyknęłam i wstałam z krzesła ale zakręciło mi się w głowie...
*Liam*
Vicki wstała z krzesła ale po chwili upadła i straciła przytomność.Kazałem Niall'owi aby zadzwonił na pogotowie.
____________________________
No siemka jak tam?U mnie lajtowo znowu...Nudzi mi sie a jest zimno i pada niestety.A moze stety,bo dzięki temu macie rozdział.No i czytajcie tego bloga http://onedirection-and-janoskians.blogspot.com/
a to jest ubranie Vicki
A wy znacie jakies strony gdzie mozna samemu projektowac zestawy ubran?
BUZIAKI VICKI
PAMIETAJ CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!
3 komentarze=nowy rozdział
piątek, 26 października 2012
Ta Ram Tam Dam
Hejo;*
Małe info...mianowicie
-chcę wprowadzić nowych bohaterów do opowiadania
-do opowiadania chciałabym także wprowadzić nowy zespół co jednak nie będzie przeszkadzało w tym aby nadal pisać o One Direction....
Dlaczego wam to mówię?
Otóż odpowiedz jest prosta
Chcę wiedzieć czy wy tego chcecie aby opowiadanie rozwijało się,czy tez abym została przy tej wersji opowiadania (czyli:pisać historię Vicki i One Direction czy tez:Vicki,One Direction i ten zespół którego narazie nazwy nie zdradze...dowiecie się w rozdziałach) To chyba wszystko....
DOBRA BUZIAKI PAPA;* (do następnego)
Małe info...mianowicie
-chcę wprowadzić nowych bohaterów do opowiadania
-do opowiadania chciałabym także wprowadzić nowy zespół co jednak nie będzie przeszkadzało w tym aby nadal pisać o One Direction....
Dlaczego wam to mówię?
Otóż odpowiedz jest prosta
Chcę wiedzieć czy wy tego chcecie aby opowiadanie rozwijało się,czy tez abym została przy tej wersji opowiadania (czyli:pisać historię Vicki i One Direction czy tez:Vicki,One Direction i ten zespół którego narazie nazwy nie zdradze...dowiecie się w rozdziałach) To chyba wszystko....
DOBRA BUZIAKI PAPA;* (do następnego)
poniedziałek, 22 października 2012
Rozdział 11
~~Liam~~
Wtedy zadzwonił mi telefon
-Halo?
-100 tysięcy na jutro inaczej młoda zginie-odezwał się gruby męski głos.-Spotkamy się na London Eye o 16.00-powiedział po czym się rozłaczył.
~~20 minut później Harry~~
Zakochałem się w Vicki już w samolocie i gdy dowiedziałem się,że leci do Wielkiej Brytanii modliłem się,żeby to ona była "siostrą" Liam'a,i stało się.Teraz jej nie ma...załamałem się jak się o tym dowiedziałem ale musze być silny dla niej.Ale przecież jest jeszcze moja dziewczyna Cleo.Ją też bardzo kocham i nie chce jej ranić.Moje przemyślenia przerwał Lou.
-Harry,Liam zjedzcie coś prosze
-Lou nie chce-powiedział Liam
-Nie jestem głodny-odparłem
-Chopaki nie żartujcie-powiedziała Danielle.Wtedy znowu usłyszałem telefon Liam'a.
-Halo?
-...
-Oczywiście
-...
-Będziemy napewno dozobaczenia.
[koniec rozmowy]
-Chłopaki dziewczyny zbieramy się znaleźli ich-powiedział Liam.
~~20 minut później~~
Dojechaliśmy na komende i wsiedliśmy do następnego samochodu.Dojechaliśmy na miejsce i najpierw do budynku weszli policjanci i kazali nam poczekać na zewnątrz.
~~Vicki~~
Siedziałam sama w "pokoju" i na stole leżał mały tępy nożyk.Wzięłam go do ręki i powoli przecinałam gruby sznur obwiązany wokół moich rąk i nóg.Usłyszałam krzyki i się popłakałam w końcu ktoś otworzył drzwi.W nich stanął Harry.Wstałam i rzuciłam mu się na szyje i błagałam aby mnie z tąd wyniósł.
_________________________________
Hejo kochane dziękuję za te 3 komentarze to bardzo motywujce.Polecam także bloga mojej BFF:http://onedirection-and-janoskians.blogspot.com/
Wtedy zadzwonił mi telefon
-Halo?
-100 tysięcy na jutro inaczej młoda zginie-odezwał się gruby męski głos.-Spotkamy się na London Eye o 16.00-powiedział po czym się rozłaczył.
~~20 minut później Harry~~
Zakochałem się w Vicki już w samolocie i gdy dowiedziałem się,że leci do Wielkiej Brytanii modliłem się,żeby to ona była "siostrą" Liam'a,i stało się.Teraz jej nie ma...załamałem się jak się o tym dowiedziałem ale musze być silny dla niej.Ale przecież jest jeszcze moja dziewczyna Cleo.Ją też bardzo kocham i nie chce jej ranić.Moje przemyślenia przerwał Lou.
-Harry,Liam zjedzcie coś prosze
-Lou nie chce-powiedział Liam
-Nie jestem głodny-odparłem
-Chopaki nie żartujcie-powiedziała Danielle.Wtedy znowu usłyszałem telefon Liam'a.
-Halo?
-...
-Oczywiście
-...
-Będziemy napewno dozobaczenia.
[koniec rozmowy]
-Chłopaki dziewczyny zbieramy się znaleźli ich-powiedział Liam.
~~20 minut później~~
Dojechaliśmy na komende i wsiedliśmy do następnego samochodu.Dojechaliśmy na miejsce i najpierw do budynku weszli policjanci i kazali nam poczekać na zewnątrz.
~~Vicki~~
Siedziałam sama w "pokoju" i na stole leżał mały tępy nożyk.Wzięłam go do ręki i powoli przecinałam gruby sznur obwiązany wokół moich rąk i nóg.Usłyszałam krzyki i się popłakałam w końcu ktoś otworzył drzwi.W nich stanął Harry.Wstałam i rzuciłam mu się na szyje i błagałam aby mnie z tąd wyniósł.
_________________________________
Hejo kochane dziękuję za te 3 komentarze to bardzo motywujce.Polecam także bloga mojej BFF:http://onedirection-and-janoskians.blogspot.com/
sobota, 13 października 2012
Rozdział 10
~~Vicki~~
-Vicki!
-Co?
-Robimy ognisko?
-Ok.Ale jak będą fajki,piwo...
-Piwo będzie,fajki?Zayn?
-Palisz?-zdziwiłam się
-Nooo...raczej że będą fajki.A ty palisz?
-Tak zaczęłam jak miałam 14 lat.
-Nie powinnaś
-I co z tego?
-Hey Vicki,Zayn jedziecie do sklepu?-zapytał blondyn
-Tak-odpowiedzieliśmy razem na co ja wybuchłam śmiechem.Ogarnęłam się i założyłam converse(te jeszcze od mamy).Wyszłam przed dom,tam stał czarny samochód.Wsiadłam do niego,ale okazało się,że to nie oni.To byli jacyś goście w skórach,okularach i ogólnie podejrzani.Drzwi od auta sie zamknęły,a samochód ruszył z piskiem opon.Natychmiast jeden siedzący z tyłu zakleił mi twarz,związali ręce i nogi.Wtedy zrozumiałam,że mnie porwali.Jechaliśmy dosyć długo,a dojechaliśmy do ruin jakiegoś budynku.Otworzyli drzwi a ,,Tylny" szarpnął mną
-Ostroznie z nią jeszcze sie przyda....-powiedział drugi.Popłakałam się.Zaciągnął mnie do pokoju,w którym było okno ale bardzo wysoko,krzesło,łóżko i mały stolik.Po wephnięciu mnie siłą do "pokoju"2 innych zakluczyło drzwi.Zaczął się do mnie zbliżać i zrobił to...Zgwałcił mnie..."Kurwa kto mu pozwolił"-pomyślałam.Siedziałam w szkoku z potwornym bólem.Do "pokoju" wszedł facet podając mi wode.Napiłam się,bo odkleił mi buzie,ale i tak nie chciałam krzyczeć,bo wiedziałam,że nikt mnie nie usłyszy.Wypiłam wodę,a po chwili usnęłam
~~Liam~~
-Zayn,Niall,Harry gdzie jest Vicki?
-Nie wiemy nie pojechała z nami do sklepu
-W pokoju też jej nie ma.
-Jedziemy na policje-powiedział Zayn.Jak powiedział tak zrobiliśmy.Policjanci dali nam wskazówki...założyli podsłuch w moim telefonie itp.Gdy przyjechaliśmy do domu zasnęliśmy...Obudziłem się rano i usłyszałem telefon.
~~Vicki~~
Rano wszedł do mnie "Tylny" i przy mnie zadzwonił do Liam'a.
-Halo?-usłyszałam zaspany głos Liam'a
-100 tysięcy a uwolnimy ci siostre...-powiedział "Tylny"i uderzył mnie w twarz.Przyszedł drugi a teraz to on zaczął mnie okładać.
-Ała..Liam daj im te pieniądze proszę-jęknęłam a "Tylny" się rozłączył.
-No mała teraz na mnie kolej....-powiedział "Przedni"i zrobił to co wczoraj "Tylny".
~~Liam~~
-Wstawajcie!-wrzasnąłem a wszyscy oprócz Zayn'a się obudzili.
-Zayn do cholery!-tym razem Perrie
-Porwali Vicki i rządają okupu.
-Ile?-zapytał Zayn
-100 tysięcy.-powiedziałem a przy liczeniu ile kto ma wyszło nam marne 55 tysięcy.
______________________________________________
Hej jestem z nowym rozdziałem..No i dziękuję za komentarze!!(głównie chodzi mi o LookAfterYou)
3 komentarze
=
następny rozdział
hehe:*(mały bonusik)
-Vicki!
-Co?
-Robimy ognisko?
-Ok.Ale jak będą fajki,piwo...
-Piwo będzie,fajki?Zayn?
-Palisz?-zdziwiłam się
-Nooo...raczej że będą fajki.A ty palisz?
-Tak zaczęłam jak miałam 14 lat.
-Nie powinnaś
-I co z tego?
-Hey Vicki,Zayn jedziecie do sklepu?-zapytał blondyn
-Tak-odpowiedzieliśmy razem na co ja wybuchłam śmiechem.Ogarnęłam się i założyłam converse(te jeszcze od mamy).Wyszłam przed dom,tam stał czarny samochód.Wsiadłam do niego,ale okazało się,że to nie oni.To byli jacyś goście w skórach,okularach i ogólnie podejrzani.Drzwi od auta sie zamknęły,a samochód ruszył z piskiem opon.Natychmiast jeden siedzący z tyłu zakleił mi twarz,związali ręce i nogi.Wtedy zrozumiałam,że mnie porwali.Jechaliśmy dosyć długo,a dojechaliśmy do ruin jakiegoś budynku.Otworzyli drzwi a ,,Tylny" szarpnął mną
-Ostroznie z nią jeszcze sie przyda....-powiedział drugi.Popłakałam się.Zaciągnął mnie do pokoju,w którym było okno ale bardzo wysoko,krzesło,łóżko i mały stolik.Po wephnięciu mnie siłą do "pokoju"2 innych zakluczyło drzwi.Zaczął się do mnie zbliżać i zrobił to...Zgwałcił mnie..."Kurwa kto mu pozwolił"-pomyślałam.Siedziałam w szkoku z potwornym bólem.Do "pokoju" wszedł facet podając mi wode.Napiłam się,bo odkleił mi buzie,ale i tak nie chciałam krzyczeć,bo wiedziałam,że nikt mnie nie usłyszy.Wypiłam wodę,a po chwili usnęłam
~~Liam~~
-Zayn,Niall,Harry gdzie jest Vicki?
-Nie wiemy nie pojechała z nami do sklepu
-W pokoju też jej nie ma.
-Jedziemy na policje-powiedział Zayn.Jak powiedział tak zrobiliśmy.Policjanci dali nam wskazówki...założyli podsłuch w moim telefonie itp.Gdy przyjechaliśmy do domu zasnęliśmy...Obudziłem się rano i usłyszałem telefon.
~~Vicki~~
Rano wszedł do mnie "Tylny" i przy mnie zadzwonił do Liam'a.
-Halo?-usłyszałam zaspany głos Liam'a
-100 tysięcy a uwolnimy ci siostre...-powiedział "Tylny"i uderzył mnie w twarz.Przyszedł drugi a teraz to on zaczął mnie okładać.
-Ała..Liam daj im te pieniądze proszę-jęknęłam a "Tylny" się rozłączył.
-No mała teraz na mnie kolej....-powiedział "Przedni"i zrobił to co wczoraj "Tylny".
~~Liam~~
-Wstawajcie!-wrzasnąłem a wszyscy oprócz Zayn'a się obudzili.
-Zayn do cholery!-tym razem Perrie
-Porwali Vicki i rządają okupu.
-Ile?-zapytał Zayn
-100 tysięcy.-powiedziałem a przy liczeniu ile kto ma wyszło nam marne 55 tysięcy.
______________________________________________
Hej jestem z nowym rozdziałem..No i dziękuję za komentarze!!(głównie chodzi mi o LookAfterYou)
3 komentarze
=
następny rozdział
hehe:*(mały bonusik)
wtorek, 2 października 2012
Rozdział 9
~~Harry~~
-Troszkę-odparła Eleanor rumieniąc się.Wtedy usłyszałem Guns'n'Roses Don't Cry z góry.
-No dziewczyna ma gust-powiedział Zayn.
-Noooo...-odpowiedziała Pam.
Wtem do domu wlazł Liam cały spocony.
-O siema gdzie Vicki?-zapytał gdy wszedł do salonu.
-Człowieku coś ty robił?-zapytałem
-Fanki mnie goniły-odparł zdyszany.
-LIIIAAAAMMMM.....JJEEEŚŚĆĆ-jęknął Niall.
-Tam jest lodówka gdzie Vicki?
-U siebie,próbowałem ją poznać ale wywaliła mnie z pokoju.-powiedziałem a Li westchnął.
-Liam może my spróbujemy,jak się uda to zejdzie z nami na dół.-odrzekła Pam.
-Oki spróbujcie-powiedział Li
~~Pam~~
Zabrałam ze sobą Perrie,Eleanor i Danielle.Weszłyśmy w długi korytarz i czytałam tabliczki wiszące na drzwiach ,,Liam i Danielle", ,,Louis i Eleanor", ,,Niall i Pam", ,,Zayn i Perrie" W rogu korytarza były karmelowe drzwi z tabliczką ,,Harry...".A na samym środku były białe drzwi z napisem ,,Vicki :D".Zapukałam i odsunęłam się o krok.W drzwiach stanęła wysoka szatynka.
-Hey ja jestem Pam dziewczyna Niall'a blondyna znaczy sie,to Perrie dziewczyna Zayn'a tego mulata,a to Eleanor dziewczyna Louis'a tego w niebieskich rurkach.
-Hey a ja jestem Victoria wejdzcie prosze-powiedziała i zaprosiła gestem.Weszłam,a za mną dziewczyny.
-Ładnie tu masz-powiedziałam
-Dzięki-odparła z uśmiechem.
-Jak się czujesz w Londynie?-zapytała Eleanor.
-Jest lepiej niż na początku ale nadal brakuje mi przyjaciółki,Matt'a,George'a,wkurzającego Pawła i zakochanego we mnie Patryka.
-Aha.Sorka,że zapytam ale jaka była Twoja rodzina?-zapytała Perrie.
-4 osobowa i pies.Mama miała na imię Monika,ojciec Michał,i braciszek Tomek oraz ja i pies Tofik.
-Dlaczego na zdjęciu jesteście tylko we 3 i pies?Gdzie Tomek?
-Tomuś umarł gdy miał 5 lat.Mama-tu zaczęłam płakać-Mama i ja nie mogłyśmy się pogodzić z jego chorobą,a co dopiero z JEGO śmiercią.Chorował na serduszko.Serce nie przepompowało tyle krwi aby mógł przeżyć.Po 6 latach straciłam też mamę i tatę i tym bardziej nie umiałam się pozbierać.
-Dziękujemy,że się przed nami tak otwierasz.Widać,że jesteś wrażliwa.Może zajdziesz z nami na dół.-zapytałam płacząc jak Perrie,Dan,El i Vicki.
-W sumie czemu nie?Nie chce mi się siedzieć cały czas w tych 4 ścianach samej.-powiedziała.-Idźcie te białe drzwi to łazienka i ogarnijcie się.-dodała już nie płacząc.Na odpowiedz posłałam jej tylko szeroki uśmiech.Poszłam jako 1,zmyłam makijaż i wyszłam.Po mnie weszła Dan i później El i Perrie.Zeszłyśmy razem na dół,ja usiadłam obok mojego chłopaka i reszta obok swojego,a Vicki wćisnęła się pomiędzy Liam'a a Harry'ego.
~~Vicki~~
-Co tam staruszku?-zapytałam Liam'a
-Eeej...Liam ona mnie obraża!-wrzasnął Louis o ile się nie myle.
-ONA MA IMIĘ!!-teraz ja wybuchłam.
-Spokojnie.Vi nie obrażaj Louis'a bo on jest najstarszy w zespole,a ty Louis-tu zwrócił się do tego pajaca-Nie obrażaj Vicki.
-Harry możemy na słówko?-zapytałam gdy Liam skończył.
-Jasne-odpowiedział ze spuszczoną głową i udaliśmy się do kuchni.
-Przepraszam,że tak na ciebie naskoczyłam-powiedziałam.
-Nic się nie stało-powiedział i uśmiechnął się do mnie.Wyszliśmy z kuchni i usiadłam na miękkim dywanie.
-Kto gra?-zapytałm włączając Kinekt'a(nie wiem jak to się pisze jak źle to przepraszam za błąd)
-Ja-JA-ja-Ja...
-Spokojnie-powiedziałam.40 minut wybieraliśmy grę.Przez te 40 minut mogę spokojnie stwierdzić,że One Direction jest pozytywnie JEBNIĘTE.
-A Liam zapomnieliśmy dzisiaj się przeprowadzamy.-powiedział Louis.
-CO?!-wrzasnęłam.
-Przeprowadzamy się dzisiaj-powtórzył tym razem Bayan.
-NIE WYTRYMAM Z NIMI LIAM ZRÓB COŚ!
-Trudno Vicki muszą-potwierdził LiamWkońcu zagraliśmy parami w Left 4 Dead.
-Robimy ognisko?-zapytał Niall.
-Spoko-powiedzieli wszyscy oprócz mnie.
___________________________
Hej jest nowy rozdział.Przepraszam,że późno ale wczoraj miałam dodać ale późno wróciłam z badań z Warszawy (o 22:30 a z domu wyszłam o 7:15 rano)jeszcze wszystko mnie dzisiaj boli.Jeszcze 1 bardzo ważna sprawa:chyba usuwam bloga,bo nikt go nie czyta.
No to pozdrawiam czytających buziaki:* do następnego (mam nadzieje)
Jeżeli
CZYTASZ=KOMENTUJ!!
-Troszkę-odparła Eleanor rumieniąc się.Wtedy usłyszałem Guns'n'Roses Don't Cry z góry.
-No dziewczyna ma gust-powiedział Zayn.
-Noooo...-odpowiedziała Pam.
Wtem do domu wlazł Liam cały spocony.
-O siema gdzie Vicki?-zapytał gdy wszedł do salonu.
-Człowieku coś ty robił?-zapytałem
-Fanki mnie goniły-odparł zdyszany.
-LIIIAAAAMMMM.....JJEEEŚŚĆĆ-jęknął Niall.
-Tam jest lodówka gdzie Vicki?
-U siebie,próbowałem ją poznać ale wywaliła mnie z pokoju.-powiedziałem a Li westchnął.
-Liam może my spróbujemy,jak się uda to zejdzie z nami na dół.-odrzekła Pam.
-Oki spróbujcie-powiedział Li
~~Pam~~
Zabrałam ze sobą Perrie,Eleanor i Danielle.Weszłyśmy w długi korytarz i czytałam tabliczki wiszące na drzwiach ,,Liam i Danielle", ,,Louis i Eleanor", ,,Niall i Pam", ,,Zayn i Perrie" W rogu korytarza były karmelowe drzwi z tabliczką ,,Harry...".A na samym środku były białe drzwi z napisem ,,Vicki :D".Zapukałam i odsunęłam się o krok.W drzwiach stanęła wysoka szatynka.
-Hey ja jestem Pam dziewczyna Niall'a blondyna znaczy sie,to Perrie dziewczyna Zayn'a tego mulata,a to Eleanor dziewczyna Louis'a tego w niebieskich rurkach.
-Hey a ja jestem Victoria wejdzcie prosze-powiedziała i zaprosiła gestem.Weszłam,a za mną dziewczyny.
-Ładnie tu masz-powiedziałam
-Dzięki-odparła z uśmiechem.
-Jak się czujesz w Londynie?-zapytała Eleanor.
-Jest lepiej niż na początku ale nadal brakuje mi przyjaciółki,Matt'a,George'a,wkurzającego Pawła i zakochanego we mnie Patryka.
-Aha.Sorka,że zapytam ale jaka była Twoja rodzina?-zapytała Perrie.
-4 osobowa i pies.Mama miała na imię Monika,ojciec Michał,i braciszek Tomek oraz ja i pies Tofik.
-Dlaczego na zdjęciu jesteście tylko we 3 i pies?Gdzie Tomek?
-Tomuś umarł gdy miał 5 lat.Mama-tu zaczęłam płakać-Mama i ja nie mogłyśmy się pogodzić z jego chorobą,a co dopiero z JEGO śmiercią.Chorował na serduszko.Serce nie przepompowało tyle krwi aby mógł przeżyć.Po 6 latach straciłam też mamę i tatę i tym bardziej nie umiałam się pozbierać.
-Dziękujemy,że się przed nami tak otwierasz.Widać,że jesteś wrażliwa.Może zajdziesz z nami na dół.-zapytałam płacząc jak Perrie,Dan,El i Vicki.
-W sumie czemu nie?Nie chce mi się siedzieć cały czas w tych 4 ścianach samej.-powiedziała.-Idźcie te białe drzwi to łazienka i ogarnijcie się.-dodała już nie płacząc.Na odpowiedz posłałam jej tylko szeroki uśmiech.Poszłam jako 1,zmyłam makijaż i wyszłam.Po mnie weszła Dan i później El i Perrie.Zeszłyśmy razem na dół,ja usiadłam obok mojego chłopaka i reszta obok swojego,a Vicki wćisnęła się pomiędzy Liam'a a Harry'ego.
~~Vicki~~
-Co tam staruszku?-zapytałam Liam'a
-Eeej...Liam ona mnie obraża!-wrzasnął Louis o ile się nie myle.
-ONA MA IMIĘ!!-teraz ja wybuchłam.
-Spokojnie.Vi nie obrażaj Louis'a bo on jest najstarszy w zespole,a ty Louis-tu zwrócił się do tego pajaca-Nie obrażaj Vicki.
-Harry możemy na słówko?-zapytałam gdy Liam skończył.
-Jasne-odpowiedział ze spuszczoną głową i udaliśmy się do kuchni.
-Przepraszam,że tak na ciebie naskoczyłam-powiedziałam.
-Nic się nie stało-powiedział i uśmiechnął się do mnie.Wyszliśmy z kuchni i usiadłam na miękkim dywanie.
-Kto gra?-zapytałm włączając Kinekt'a(nie wiem jak to się pisze jak źle to przepraszam za błąd)
-Ja-JA-ja-Ja...
-Spokojnie-powiedziałam.40 minut wybieraliśmy grę.Przez te 40 minut mogę spokojnie stwierdzić,że One Direction jest pozytywnie JEBNIĘTE.
-A Liam zapomnieliśmy dzisiaj się przeprowadzamy.-powiedział Louis.
-CO?!-wrzasnęłam.
-Przeprowadzamy się dzisiaj-powtórzył tym razem Bayan.
-NIE WYTRYMAM Z NIMI LIAM ZRÓB COŚ!
-Trudno Vicki muszą-potwierdził LiamWkońcu zagraliśmy parami w Left 4 Dead.
-Robimy ognisko?-zapytał Niall.
-Spoko-powiedzieli wszyscy oprócz mnie.
___________________________
Hej jest nowy rozdział.Przepraszam,że późno ale wczoraj miałam dodać ale późno wróciłam z badań z Warszawy (o 22:30 a z domu wyszłam o 7:15 rano)jeszcze wszystko mnie dzisiaj boli.Jeszcze 1 bardzo ważna sprawa:chyba usuwam bloga,bo nikt go nie czyta.
No to pozdrawiam czytających buziaki:* do następnego (mam nadzieje)
Jeżeli
CZYTASZ=KOMENTUJ!!
piątek, 28 września 2012
Rozdział 8
-Szukaliśmy cię z Liam'em-odpowiedziała.Wyszłyśmy z parku i po drodze Dan zadzwoniła do Liam'a powiedziec ze mnie znalazła.Po chwili do nas dołączył Liam.On i Dan trzymali się za ręce,a ja szłam ze spuszczoną głową,bo nie chciałam im robić obciachu.Kątem oka (którego z medycznego punktu widzenia nie posiadam)spojrzałam na Danielle-Kogoś ona mi przypomina-pomyślałam.Wtedy Liam zaczął nucić ,,Back In Time"Pitbulla...
-Dan mam pytanko
-Słucham-odparła
-Czy to ty tańczyłaś w teledyku Pitbulla ,,Back In Time"?
-Tak ja.-powiedziała z uśmiechem.
-Vicki,Dan przeprowadza się jutro,reszta za tydzień.-wtrącił Liam
-Spoko.Mnie pasuje-odrzekłam z szerokim uśmiechem.
-To dobrze.Idziemy MSC?
-Oki-powiedziała Dan
-Jak chcecie-odparłam.
-To znasz juz MilkShake City?
-Na to wygląda-powiedziała szatynka.-Vicki powiedz jak się czujesz w Londynie?
-Nijak.Chcę wrócić do Polski.Tu czuje się dziwnie.Nie znam nikogo oprócz was,tęsknie za Matt'em moim chłopakiem znaczy się,i nawet nie znam miasta..No i to wszystko-moją wypowiedź przerwał telefon Liam'a.
-Halo?
-...
-Kiedy?
-Mhm.A mam pytanie..
-...
-Aha.Dobra dozobaczenia-odrzekł.
-Vicki,Dan jedziemy z zespołem w trase koncertową na 3 miesiące i Paul nasz menager powiedział,że Dan mozesz jechac,Vicki musisz.
-Nie tylko nie to!!-krzyknęłam
-Liam...dobra ale musze na czyms zarobić...
-Spokojnie Dan ty zatańczysz w 4 miastach,a resztę później się ustali.A co do ciebie Vicki to niestety musisz.
-To kiedy jedziemy?
-Za 8 dni.
-CO?!-wyplułam shake,którego kupiliśmy w MSC.-Japierdole nie jade,chce do domu do Matt'a-powiedziałam i spóściłam głowe.Z kieszeni moich mokrych rurek wyjęłam telefon.Chciałam zadzwonić do Matt'a.Wtedy zorientowałam się,że nie działa.
-FUCK!
-Co się stało?-zapytał Liam
-Kurwa Black Berry mi nie działa!
-Spokojnie.Ja mam kase i jutro kupimy ci nowy.A teraz masz dzwoń z mojego.-powiedział.Natychmiast odmówiłam.Dopiłam swojego shake i zanim zdążyłam wyrzucić kubeczek,Liam'a i Danielle już dopadły fanki.Zaczęły krzyczeć ,,Kocham cię Liam", ,,Zrobie dla ciebie wszystko" i coś tego typu.Chwilę później podeszła do mnie Danielle i zapytała czy możemy już iść.
~~15 minut poźniej~~
Dan otworzyła drzwi.O dziwo były otwarte.Weszłyśmy do środka,w salonie paliło się światło.Weszłyśmy dalej,a tam cały zespół i ich dziewczyny.Odrazu moją uwagę ,,przykuła"dziewczyna siedząca obok blondyna.Na sobie miała koszulke z Nirvany i czarne rurki.Przemknęłam cichutko i szybko przez salon i znalazłam się w swoim pokoju.Podreptałam do garderoby,rozpakowałam i ułożyłam zakupy i sięgnęłam po szarą koszulkę z nadrukiem,bordowe rurki i bluze.Weszłam do łazienki,odbyłam relaksującą kąpiel,poźniej nasmarowałam się balsamem truskawkowym.Umyte i rozczesane włosy spsikałam odżywką w sprayu.Wskoczyłam w ciuszki przygotowane wcześniej,w szafeczce pod lustrem znalazłam cienie do powiek,tusz do rzęs,kredke i czerwoną szminkę.Gdy tylko wyszłam,zamknęłam drzwi od WC odwróciłam się i na moim łóżku siedział Lokowaty.
-Nie umiesz czytać?To mój pokój cioto i radze Ci się wynosić,bo jak nie to Ci obije tą twoją piękną buźkę.-powiedziałam gniewnie.
-Spokojnie chciałem Cię poznać.
-Sierdalaj!-krzyknęłam a on nic.
-Spiepszaj-powiedziałam.Chwyciłam go za rękawy bluzy i wypchnęłam po za ,,tereny" mojego pokoju.Szybko zakluczyłam drzwi w rzaie czego aby już żaden palant tu nie wszedł.
~~Harry~~
-I co jaka jest?-zapytał Louis gdy zszedłem na dół.
-...
-Harry cholera powiedz coś!-warknął Zayn.
-Kim ona jest?-zapytał Niall.
-To ta brunetka z samolotu.
-Ale która?Tam były 2!-ryknął Zayn.
-Ta co na nas pierwsza najechała.
-Aha.-wtrącił Lou.
-A co was to tak ciekawi?-zapytała Eleanor.
-No właśnie?-dodała Pam i Perrie.
-A no tak jakoś,chcemy poznać ,,siostre" Liam'a.A co zazdrosne?-odpowiedział Zayn.
______________________________
Hejo;) słyszałyście już LWWY?Jak nie to macie link:http://www.youtube.com/watch?v=AbPED9bisSc&feature=branded.No to tyle słodziaki.Buziaki papa;*
-Dan mam pytanko
-Słucham-odparła
-Czy to ty tańczyłaś w teledyku Pitbulla ,,Back In Time"?
-Tak ja.-powiedziała z uśmiechem.
-Vicki,Dan przeprowadza się jutro,reszta za tydzień.-wtrącił Liam
-Spoko.Mnie pasuje-odrzekłam z szerokim uśmiechem.
-To dobrze.Idziemy MSC?
-Oki-powiedziała Dan
-Jak chcecie-odparłam.
-To znasz juz MilkShake City?
-Na to wygląda-powiedziała szatynka.-Vicki powiedz jak się czujesz w Londynie?
-Nijak.Chcę wrócić do Polski.Tu czuje się dziwnie.Nie znam nikogo oprócz was,tęsknie za Matt'em moim chłopakiem znaczy się,i nawet nie znam miasta..No i to wszystko-moją wypowiedź przerwał telefon Liam'a.
-Halo?
-...
-Kiedy?
-Mhm.A mam pytanie..
-...
-Aha.Dobra dozobaczenia-odrzekł.
-Vicki,Dan jedziemy z zespołem w trase koncertową na 3 miesiące i Paul nasz menager powiedział,że Dan mozesz jechac,Vicki musisz.
-Nie tylko nie to!!-krzyknęłam
-Liam...dobra ale musze na czyms zarobić...
-Spokojnie Dan ty zatańczysz w 4 miastach,a resztę później się ustali.A co do ciebie Vicki to niestety musisz.
-To kiedy jedziemy?
-Za 8 dni.
-CO?!-wyplułam shake,którego kupiliśmy w MSC.-Japierdole nie jade,chce do domu do Matt'a-powiedziałam i spóściłam głowe.Z kieszeni moich mokrych rurek wyjęłam telefon.Chciałam zadzwonić do Matt'a.Wtedy zorientowałam się,że nie działa.
-FUCK!
-Co się stało?-zapytał Liam
-Kurwa Black Berry mi nie działa!
-Spokojnie.Ja mam kase i jutro kupimy ci nowy.A teraz masz dzwoń z mojego.-powiedział.Natychmiast odmówiłam.Dopiłam swojego shake i zanim zdążyłam wyrzucić kubeczek,Liam'a i Danielle już dopadły fanki.Zaczęły krzyczeć ,,Kocham cię Liam", ,,Zrobie dla ciebie wszystko" i coś tego typu.Chwilę później podeszła do mnie Danielle i zapytała czy możemy już iść.
~~15 minut poźniej~~
Dan otworzyła drzwi.O dziwo były otwarte.Weszłyśmy do środka,w salonie paliło się światło.Weszłyśmy dalej,a tam cały zespół i ich dziewczyny.Odrazu moją uwagę ,,przykuła"dziewczyna siedząca obok blondyna.Na sobie miała koszulke z Nirvany i czarne rurki.Przemknęłam cichutko i szybko przez salon i znalazłam się w swoim pokoju.Podreptałam do garderoby,rozpakowałam i ułożyłam zakupy i sięgnęłam po szarą koszulkę z nadrukiem,bordowe rurki i bluze.Weszłam do łazienki,odbyłam relaksującą kąpiel,poźniej nasmarowałam się balsamem truskawkowym.Umyte i rozczesane włosy spsikałam odżywką w sprayu.Wskoczyłam w ciuszki przygotowane wcześniej,w szafeczce pod lustrem znalazłam cienie do powiek,tusz do rzęs,kredke i czerwoną szminkę.Gdy tylko wyszłam,zamknęłam drzwi od WC odwróciłam się i na moim łóżku siedział Lokowaty.
-Nie umiesz czytać?To mój pokój cioto i radze Ci się wynosić,bo jak nie to Ci obije tą twoją piękną buźkę.-powiedziałam gniewnie.
-Spokojnie chciałem Cię poznać.
-Sierdalaj!-krzyknęłam a on nic.
-Spiepszaj-powiedziałam.Chwyciłam go za rękawy bluzy i wypchnęłam po za ,,tereny" mojego pokoju.Szybko zakluczyłam drzwi w rzaie czego aby już żaden palant tu nie wszedł.
~~Harry~~
-I co jaka jest?-zapytał Louis gdy zszedłem na dół.
-...
-Harry cholera powiedz coś!-warknął Zayn.
-Kim ona jest?-zapytał Niall.
-To ta brunetka z samolotu.
-Ale która?Tam były 2!-ryknął Zayn.
-Ta co na nas pierwsza najechała.
-Aha.-wtrącił Lou.
-A co was to tak ciekawi?-zapytała Eleanor.
-No właśnie?-dodała Pam i Perrie.
-A no tak jakoś,chcemy poznać ,,siostre" Liam'a.A co zazdrosne?-odpowiedział Zayn.
______________________________
Hejo;) słyszałyście już LWWY?Jak nie to macie link:http://www.youtube.com/watch?v=AbPED9bisSc&feature=branded.No to tyle słodziaki.Buziaki papa;*
poniedziałek, 24 września 2012
Rozdział 7
-Się robi-powiedział i przyniósł moje ,,dzieło".Udałam się do pokoju i zaczęłam rozpakowywać ciuchy.Otworzyłam garderobe i pierwsze wrażenie ,,WOW ALE DUŻA".Ułożyłam T-shirty,spodnie,bluzki z długim rękawem,koszule,bluzy,kiecki i przyszedł czas na buty.Sięgnęłam po glany,adidasy,trampki oraz koturny i ustwiłam je równo na półce.Czas na podręczn torbę.Wyciągnęłam niej różne rzeczy takie jak:
moje świadectwo,dokumenty,legitymacje i inne papiery.Spojrzałam na sam dół i zobaczyłam zdjęcie.Na nim byłam ja,tata,mama i Tofik(piesek)popłynęła pierwsza łza a jej miejsce zastąpiły inne.Uspokoiłam się i ogarnęłam walizki.
-O kurwa zapomniałam o Jenif.-pomyślałam.Złapałam telefon i napisałam do Jenif
-Jenif przepraszam zapomniałam...jestem w domu od 2 godzin.Okazało się,że moim ,,bratem"jest ten Liam z samolotu.A ty?
Buziaki Vicki;*
-Spoko.Fajnie.Ja właśnie podjechałam pod dom
Buziaki Jenifer;*
Zbiegłam na dół.
-Liam za ile tu są converse?
-Za..yyy....no nie dużo a co chcesz kupić?
-Tak
-Masz kase...-powiedział i dał mi banknoty
-Ale Liam...
-Żadne ale trzeba iść prosto..albo masz mapę Londynu i idź.
-I tak znajde prace...pa.-pwiedziałam i trzasnęłam drzwiami.Nie korzystałam z mapy tylko pytałam przechodniów.Gdy weszłam do wielkiego centrum handlowego udałam się do sklepu ,,Converse Land"Weszłam i dostrzegłam converse z Batmanem.
-Kurwa zawsze chciałam takie mieć-pomyślałam.Wyszukałam rozmiar 7,5 (40,5 na męskie,na kobiece 9,5)
i gdy się odwróciłam ujrzałam no tego...Harry'ego czy jak mu tam.Schowałam się za regał i patrzałam chwilę.Kupował takie jak ja
-Fuck!-przeklnęłam pod nosem.Podeszłam do kasy,zapłaciłam za zakup i przemknęłam przez sklep.Weszłam jeszcze do sklepu o nazwie ,,Rock World".Odrazu w oczy rzuciła mi się czarna bluzka z czerwonym napisem ,,666".Wzięłam ją,zapłaciłam i wyszłam z galerii.Błąkałam się po ulicach Londynu i weszłam do ,,MilkShake City" w oczy rzuciły mi się fotki zespołu ,,mojego brata".Kupiłam waniliowego shake i wyszłam z Cafejki.Weszłam do jakiegoś parku ,usiadłam na ławce i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.Zaczął padać deszcz ,a ja się zgubiłam.Deszcz był tak gęsty ze nie było widać,ze płacze.Nagle ktoś złapał mnie za rękę.Uniosłam głowę do góry i zobaczyłam Danielle
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam
....
____________________________
Hejo rozdział 7 trochę krótki,bo pisany na szybko.Nudny jak zwykle....Nie wiem kiedy pojawi się rozdział 8,bo jak zejdzie mi brat....(tak dziele z nim komputer,swój zepsuł)no to tyle...Pozdrawiam was ( a szczególnie Pamele,Zuze,Iwone,Erike i Anke)KOCHAM WAS!;*
moje świadectwo,dokumenty,legitymacje i inne papiery.Spojrzałam na sam dół i zobaczyłam zdjęcie.Na nim byłam ja,tata,mama i Tofik(piesek)popłynęła pierwsza łza a jej miejsce zastąpiły inne.Uspokoiłam się i ogarnęłam walizki.
-O kurwa zapomniałam o Jenif.-pomyślałam.Złapałam telefon i napisałam do Jenif
-Jenif przepraszam zapomniałam...jestem w domu od 2 godzin.Okazało się,że moim ,,bratem"jest ten Liam z samolotu.A ty?
Buziaki Vicki;*
-Spoko.Fajnie.Ja właśnie podjechałam pod dom
Buziaki Jenifer;*
Zbiegłam na dół.
-Liam za ile tu są converse?
-Za..yyy....no nie dużo a co chcesz kupić?
-Tak
-Masz kase...-powiedział i dał mi banknoty
-Ale Liam...
-Żadne ale trzeba iść prosto..albo masz mapę Londynu i idź.
-I tak znajde prace...pa.-pwiedziałam i trzasnęłam drzwiami.Nie korzystałam z mapy tylko pytałam przechodniów.Gdy weszłam do wielkiego centrum handlowego udałam się do sklepu ,,Converse Land"Weszłam i dostrzegłam converse z Batmanem.
-Kurwa zawsze chciałam takie mieć-pomyślałam.Wyszukałam rozmiar 7,5 (40,5 na męskie,na kobiece 9,5)
i gdy się odwróciłam ujrzałam no tego...Harry'ego czy jak mu tam.Schowałam się za regał i patrzałam chwilę.Kupował takie jak ja
-Fuck!-przeklnęłam pod nosem.Podeszłam do kasy,zapłaciłam za zakup i przemknęłam przez sklep.Weszłam jeszcze do sklepu o nazwie ,,Rock World".Odrazu w oczy rzuciła mi się czarna bluzka z czerwonym napisem ,,666".Wzięłam ją,zapłaciłam i wyszłam z galerii.Błąkałam się po ulicach Londynu i weszłam do ,,MilkShake City" w oczy rzuciły mi się fotki zespołu ,,mojego brata".Kupiłam waniliowego shake i wyszłam z Cafejki.Weszłam do jakiegoś parku ,usiadłam na ławce i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.Zaczął padać deszcz ,a ja się zgubiłam.Deszcz był tak gęsty ze nie było widać,ze płacze.Nagle ktoś złapał mnie za rękę.Uniosłam głowę do góry i zobaczyłam Danielle
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam
....
____________________________
Hejo rozdział 7 trochę krótki,bo pisany na szybko.Nudny jak zwykle....Nie wiem kiedy pojawi się rozdział 8,bo jak zejdzie mi brat....(tak dziele z nim komputer,swój zepsuł)no to tyle...Pozdrawiam was ( a szczególnie Pamele,Zuze,Iwone,Erike i Anke)KOCHAM WAS!;*
wtorek, 18 września 2012
Rozdział 6
W drzwiach stanął Liam.
-Liam Payne?-zapytałam
-Tak,a o co chodzi?
-Hey jestem Victoria i chyba będę z Toba mieszkać
-Ach to ty Vicki.Przepraszam nie wiedziałem.
-Nic się nie stało spokojnie.
-A gdzie twoje walizki?
-W taksówce najpierw chciałam się upewnić czy to tutaj.
-Oki.Pomoge
-Nie trzeba,ale jak chcesz to ok.-powiedziałam i sięgnęłam po torbę bo Liam zabrał już walizki.-Tu będziesz mieszkać na zawsze jeśli się nie wyprowadzisz oczywiście-powiedział i zaczał wchodzić do góry.Wchodził po schodach z walizkami jakby to były piórka...
-Liam dla Ciebie to nie jest ciężkie?-zapytałam
-Chłopcy maja dwa razy cięższe i dwa razy więcej walizek jak jedziemy w trase czy gdzie kolwiek.
-Aha-odparłam a on zaprowadził mnie do na koniec korytarza i postawił przed białymi drzwiami z tabliczką podpisaną ,,Vicki".
-Otwórz-powiedział a ja zrobiłam to co mi kazał.Moim oczom ukazał się wielki pokój z 2 ścianami pomalowanymi w czarno-czerwoną kratkę i 2 na beżowo by nie było tak ciemno.Na środku pokoju stało 2 osobowe łóżko i okno po prawej biórko,laptop itd.Po lewej kącik muzyczny i 2 pary drzwi.W 1 białych była łazienka ,w 2 była garderoba.Wszedł Liam
-I jak się podoba?-zapytał po Polsku.
-TO TY ZNASZ POLSKI?!
-No trochę się uczyłem...
-Aha,a co do pokoju to zajebisty.-odparłam spokojniej.-Mam dla ciebie prezent ale nw.czy przy takim wyposarzeniu będzie potrzebne.
-Oj wcale nie tak dużo tego...
-Wcale nie wgl.-zaprzeczałam i dałam Liam'owi przezent
-A co to?
-Tablet z POLSKI-powiedziałam podkreślając słowo POLSKI.
-Dzięki-odparł z uśmiechem i pocałował mnie w policzek.
-Liam bądz jak brat i zacznij wkurzać-powiedziałam na co on się na mnie rzucił i zaczął łaskotać.
-Liam przestań-powiedziałam przez śmiech-Już Cię nie nawidze
-Też cię kocham....-powiedział-To kiedy chcesz lepiej poznać zespół i nasze dziewczyny?-zapytał
-Zespół nigdy,dziewczyny mogę nawet dzisiaj...-odparłam z uśmiechem.
-A no tak zapomniałem dzisiaj przychodzi Danielle moja dziewczyna,napewno się polubicie,idz się rozpakuj spokojnie a ja zrobie coś do jedzenia
-Oki
-A zapomniałem za 3 dni przeprowadza się tu zespół...ty masz własny pokój ale z chłopakami będą ich dziewczyny.A Reachel i David będą mieszkać w Wolverhampton w rodzinnym mieście...
-Aha.Spoko.Ja szybko znajdę prace i nie będę przeszkadzać
-Ale nie przeszkadzać.Ja pójdę zrobić coś do jedzenia
-Czekaj mogę ja?
-Tak
-A co chcesz?-zapytałam
-Hmmm...a chcesz naleśniki?
-Hehe moje 2 ulubione danie.-zaśmiałam się
-To dobrze
-Liam a o której przychodzi Danielle?
-O...-zająknął się-O cholera za 30 minut
-Dobra to ja zrobie naleśniki i ciasteczka,a ty pod prysznic-powiedziałam.Naleśniki zrobiłam w 10 minut a ciasto na ciastka w 5 i wstawiłam je do piekarnika.Z góry zszedł Liam
-Liam za 15 minut wyciągnij ja teraz pod prysznic.
-Oki-przytaknął a ja pomknęłam do pokoju po ciuchy i do łazienki.Czysta,pachnąca i ubrana wyszłam z łazienki i zbiegłam na dół.
-Wyciągłeś
-Tak
-Masz jakąś posypkę czy coś?
-Nie mam posypki mam lukier
-Spoko to daj-powiedziałam i szybko przystoiłam ciastka.
-Liam ciole oddawaj!-krzyknęłam gdy ten zakosił ciacho i zaczął uciekać.Goniłam go po całym domu.
-Idioto przyjdzie Danielle i nie bd.czym ją poczęstować
-A fakt-rzucił.W tej chwili rozległ się dzwonek do drzwi.Usiadłam w salonie przed TV i zaczęłam oglądać jakiś tam serial.Do salonu wszedł Liam z wysokąm szatynką o kręconych włosach.
-Hej jestem Danielle ale przyjaciele mówią na mnie Dan.-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej a ja Victoria ale dla przyjaciół Vicki-doparłam i podałam jej dłoń,którą uścisnęła
-Miło mi-powiedziałyśmi w tym samym czasie na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem
-Liam daj Dan jeśli mogę cie tak wgl.nazywać ciasteczka.Ja lecę do pokoju się rozpakować i takie tam..
__________________________________________
No cześć wracam z nowym rozdziałem.Oczywiście dędnym jak kazdy.Przepraszam że tak późno ale wiecie szkoła,praca domowa,jeszcze ja na SKS na piłkę nożną i takie tam.Dziękuję za czytanie tego bloga jesli wgl.ktoś go czyta...Buziaki słodziaki papa...:*
-Liam Payne?-zapytałam
-Tak,a o co chodzi?
-Hey jestem Victoria i chyba będę z Toba mieszkać
-Ach to ty Vicki.Przepraszam nie wiedziałem.
-Nic się nie stało spokojnie.
-A gdzie twoje walizki?
-W taksówce najpierw chciałam się upewnić czy to tutaj.
-Oki.Pomoge
-Nie trzeba,ale jak chcesz to ok.-powiedziałam i sięgnęłam po torbę bo Liam zabrał już walizki.-Tu będziesz mieszkać na zawsze jeśli się nie wyprowadzisz oczywiście-powiedział i zaczał wchodzić do góry.Wchodził po schodach z walizkami jakby to były piórka...
-Liam dla Ciebie to nie jest ciężkie?-zapytałam
-Chłopcy maja dwa razy cięższe i dwa razy więcej walizek jak jedziemy w trase czy gdzie kolwiek.
-Aha-odparłam a on zaprowadził mnie do na koniec korytarza i postawił przed białymi drzwiami z tabliczką podpisaną ,,Vicki".
-Otwórz-powiedział a ja zrobiłam to co mi kazał.Moim oczom ukazał się wielki pokój z 2 ścianami pomalowanymi w czarno-czerwoną kratkę i 2 na beżowo by nie było tak ciemno.Na środku pokoju stało 2 osobowe łóżko i okno po prawej biórko,laptop itd.Po lewej kącik muzyczny i 2 pary drzwi.W 1 białych była łazienka ,w 2 była garderoba.Wszedł Liam
-I jak się podoba?-zapytał po Polsku.
-TO TY ZNASZ POLSKI?!
-No trochę się uczyłem...
-Aha,a co do pokoju to zajebisty.-odparłam spokojniej.-Mam dla ciebie prezent ale nw.czy przy takim wyposarzeniu będzie potrzebne.
-Oj wcale nie tak dużo tego...
-Wcale nie wgl.-zaprzeczałam i dałam Liam'owi przezent
-A co to?
-Tablet z POLSKI-powiedziałam podkreślając słowo POLSKI.
-Dzięki-odparł z uśmiechem i pocałował mnie w policzek.
-Liam bądz jak brat i zacznij wkurzać-powiedziałam na co on się na mnie rzucił i zaczął łaskotać.
-Liam przestań-powiedziałam przez śmiech-Już Cię nie nawidze
-Też cię kocham....-powiedział-To kiedy chcesz lepiej poznać zespół i nasze dziewczyny?-zapytał
-Zespół nigdy,dziewczyny mogę nawet dzisiaj...-odparłam z uśmiechem.
-A no tak zapomniałem dzisiaj przychodzi Danielle moja dziewczyna,napewno się polubicie,idz się rozpakuj spokojnie a ja zrobie coś do jedzenia
-Oki
-A zapomniałem za 3 dni przeprowadza się tu zespół...ty masz własny pokój ale z chłopakami będą ich dziewczyny.A Reachel i David będą mieszkać w Wolverhampton w rodzinnym mieście...
-Aha.Spoko.Ja szybko znajdę prace i nie będę przeszkadzać
-Ale nie przeszkadzać.Ja pójdę zrobić coś do jedzenia
-Czekaj mogę ja?
-Tak
-A co chcesz?-zapytałam
-Hmmm...a chcesz naleśniki?
-Hehe moje 2 ulubione danie.-zaśmiałam się
-To dobrze
-Liam a o której przychodzi Danielle?
-O...-zająknął się-O cholera za 30 minut
-Dobra to ja zrobie naleśniki i ciasteczka,a ty pod prysznic-powiedziałam.Naleśniki zrobiłam w 10 minut a ciasto na ciastka w 5 i wstawiłam je do piekarnika.Z góry zszedł Liam
-Liam za 15 minut wyciągnij ja teraz pod prysznic.
-Oki-przytaknął a ja pomknęłam do pokoju po ciuchy i do łazienki.Czysta,pachnąca i ubrana wyszłam z łazienki i zbiegłam na dół.
-Wyciągłeś
-Tak
-Masz jakąś posypkę czy coś?
-Nie mam posypki mam lukier
-Spoko to daj-powiedziałam i szybko przystoiłam ciastka.
-Liam ciole oddawaj!-krzyknęłam gdy ten zakosił ciacho i zaczął uciekać.Goniłam go po całym domu.
-Idioto przyjdzie Danielle i nie bd.czym ją poczęstować
-A fakt-rzucił.W tej chwili rozległ się dzwonek do drzwi.Usiadłam w salonie przed TV i zaczęłam oglądać jakiś tam serial.Do salonu wszedł Liam z wysokąm szatynką o kręconych włosach.
-Hej jestem Danielle ale przyjaciele mówią na mnie Dan.-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej a ja Victoria ale dla przyjaciół Vicki-doparłam i podałam jej dłoń,którą uścisnęła
-Miło mi-powiedziałyśmi w tym samym czasie na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem
-Liam daj Dan jeśli mogę cie tak wgl.nazywać ciasteczka.Ja lecę do pokoju się rozpakować i takie tam..
__________________________________________
No cześć wracam z nowym rozdziałem.Oczywiście dędnym jak kazdy.Przepraszam że tak późno ale wiecie szkoła,praca domowa,jeszcze ja na SKS na piłkę nożną i takie tam.Dziękuję za czytanie tego bloga jesli wgl.ktoś go czyta...Buziaki słodziaki papa...:*
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Rozdział 5
~~Vicki~~
Nagle dostałam sms-a.Był od Reachel:
,,Vicki przepraszamy ale nie możemy po ciebie przylecieć.Jak masz jakieś pieniądze to przyleć do Londynu na adres..."-tutaj podała adres.Odpisałam:
,,Mam jeszcze myślę,że strarczy na bilet.Pozdrowienia Vicki;*".Napisałam i nerwowo zaczęłam iść w stronę pokoi opiekunek i poprosiłam o zarezerwowanie biletu na najbliższy lot do Londynu.Wtem do pokoju wpadła Jenif i poprosiła o to samo z tym,że do Kanady.Opiekunka sprawdziła najbliższe loty i odparła:
-Lot jest o 16.30 z Polski przez Londyn do Kanady.
-To znaczy,że lecimy razem?-zapytałam
-Tak
-AAaaaaaa....-wywrzeszczała Jenifer.
-Dochodzi 15.30,a my wiemy ile trwa odprawa prawa?-dopytywałam
-No tak,to może my się już zaczniemy zbierać...-odparła przyjaciółka.
Pożegnałyśmy się z kazdym i wręczyłyśmy opiekunką kopertę z pieniędzmi.Szkoda mi było tych dzieci co mają po 3 lata i od urodzenia są w ośrodku ale cóz.Odwieźli nas Matthew(Matt)i George,bo oni mają prawko i 18 lat.Dojechałyśmy 10 minut później.
-Pa George-powiedziała Jenif ze łzami w oczach.
-Kocham Cię!-krzyknął Matt i George w naszą stronę.
-Ja Ciebie tez-odpowiedziała Jenifer
-Ja Ciebie tez-odparłam
-George ona mnie kocha!-krzyknął ucieszony Matt w stronę przyjaciela.Złączyliśmy nasze usta w pocałunku,dyskretnie spojrzałam na przyjaciółkę i jej chłopaka robili to samo.Nasz pocałunek przerwała stewardessa,która oznajmiła,że musimy już iść.Udałyśmy się na pokład samolotu i usiadłyśmy przed jakimiś chłopcami.Na początku zachowywali się głośno,ale po chwili zaczęli kopać w siedzenia.Niewytrzymałam odwróciłam się do nich i krzyknęłam:
-Zamknijcie kurwa mordy.Ja podróż do Wielkiej Brytanii,a przyjaciółka do Kanady chcemy mieć spokojną,a przez was-pokazałam na nich plcem-się nie da!
-Chłopcy przeproście panie i obiecajcie porawę-powiedział podobny do Biebera.
-Przedstawicie się?-zapytał pasiasty.
-Byle komu się nie przedstawiamy-odparła Jenif.
-A my możemy?-zapytał brunet
-Jak chcecie-odrzekłam
-Ja jestem Louis,Harry,Zayn,Niall,a to Liam-odparł pasiasty.
-Fajnie cieszę się,a teraz proszę o ciszę-rzuciłam obojętnie i wtem przyszedł mi sms
-Od Matt'a?-zapytałam niedowiezając w myślach....
-Jenif napisz tu swój nr a ja wyślę George'owi-powiedziałam i podałam jej telefon.
-Harry ona ma taki sam telefon jak ty!-wykrzyczał pasiasty
-Spokojnie dzieciaku to nie koniec świata!-wyzwałam
-Lou spokojnie-odparł Liam.
-A gdzie dokładnie lecisz?-zapytał Bayan.
-A nie paowiem TAJEMNICA ZAWODOWA!
-A ty?-tym razem zwrócił się do Jenifer
-Napewno tam gdzie nie ty!-wykryczała i dźgnęła go w tors.
-Liaaaaammmm....kiedy twoja rodzinka się powiększy o tą dziewczyne?-zapytał blondyn.W tym momencie ja i Jenif zrobiłyśmy miny typu 0__o.
-Dzisiaj przylatuje z Polski-odparł Liam.
Nagle stewardessa powiedziała,że wysiadam.Po moich policzkach spłynęły łzy i mocno przytuliłam się do przjaciółki.
-Obiecaj,że jak dojedziesz to zadzwonisz
-I ty też..
-Obiecuję-odpowiedziałyśmy razem.
Wysiadłam z samolotu i dostałam sms od Reachel na jaką ulice mam jechać.Wsiadłam do Taxi i przemierzałam Londyn.Po 5 min jazdy stanęłam przed wielkim domem.Zadzwoniłam do drzwi a w nich stanął....
Nagle dostałam sms-a.Był od Reachel:
,,Vicki przepraszamy ale nie możemy po ciebie przylecieć.Jak masz jakieś pieniądze to przyleć do Londynu na adres..."-tutaj podała adres.Odpisałam:
,,Mam jeszcze myślę,że strarczy na bilet.Pozdrowienia Vicki;*".Napisałam i nerwowo zaczęłam iść w stronę pokoi opiekunek i poprosiłam o zarezerwowanie biletu na najbliższy lot do Londynu.Wtem do pokoju wpadła Jenif i poprosiła o to samo z tym,że do Kanady.Opiekunka sprawdziła najbliższe loty i odparła:
-Lot jest o 16.30 z Polski przez Londyn do Kanady.
-To znaczy,że lecimy razem?-zapytałam
-Tak
-AAaaaaaa....-wywrzeszczała Jenifer.
-Dochodzi 15.30,a my wiemy ile trwa odprawa prawa?-dopytywałam
-No tak,to może my się już zaczniemy zbierać...-odparła przyjaciółka.
Pożegnałyśmy się z kazdym i wręczyłyśmy opiekunką kopertę z pieniędzmi.Szkoda mi było tych dzieci co mają po 3 lata i od urodzenia są w ośrodku ale cóz.Odwieźli nas Matthew(Matt)i George,bo oni mają prawko i 18 lat.Dojechałyśmy 10 minut później.
-Pa George-powiedziała Jenif ze łzami w oczach.
-Kocham Cię!-krzyknął Matt i George w naszą stronę.
-Ja Ciebie tez-odpowiedziała Jenifer
-Ja Ciebie tez-odparłam
-George ona mnie kocha!-krzyknął ucieszony Matt w stronę przyjaciela.Złączyliśmy nasze usta w pocałunku,dyskretnie spojrzałam na przyjaciółkę i jej chłopaka robili to samo.Nasz pocałunek przerwała stewardessa,która oznajmiła,że musimy już iść.Udałyśmy się na pokład samolotu i usiadłyśmy przed jakimiś chłopcami.Na początku zachowywali się głośno,ale po chwili zaczęli kopać w siedzenia.Niewytrzymałam odwróciłam się do nich i krzyknęłam:
-Zamknijcie kurwa mordy.Ja podróż do Wielkiej Brytanii,a przyjaciółka do Kanady chcemy mieć spokojną,a przez was-pokazałam na nich plcem-się nie da!
-Chłopcy przeproście panie i obiecajcie porawę-powiedział podobny do Biebera.
-Przedstawicie się?-zapytał pasiasty.
-Byle komu się nie przedstawiamy-odparła Jenif.
-A my możemy?-zapytał brunet
-Jak chcecie-odrzekłam
-Ja jestem Louis,Harry,Zayn,Niall,a to Liam-odparł pasiasty.
-Fajnie cieszę się,a teraz proszę o ciszę-rzuciłam obojętnie i wtem przyszedł mi sms
-Od Matt'a?-zapytałam niedowiezając w myślach....
-Jenif napisz tu swój nr a ja wyślę George'owi-powiedziałam i podałam jej telefon.
-Harry ona ma taki sam telefon jak ty!-wykrzyczał pasiasty
-Spokojnie dzieciaku to nie koniec świata!-wyzwałam
-Lou spokojnie-odparł Liam.
-A gdzie dokładnie lecisz?-zapytał Bayan.
-A nie paowiem TAJEMNICA ZAWODOWA!
-A ty?-tym razem zwrócił się do Jenifer
-Napewno tam gdzie nie ty!-wykryczała i dźgnęła go w tors.
-Liaaaaammmm....kiedy twoja rodzinka się powiększy o tą dziewczyne?-zapytał blondyn.W tym momencie ja i Jenif zrobiłyśmy miny typu 0__o.
-Dzisiaj przylatuje z Polski-odparł Liam.
Nagle stewardessa powiedziała,że wysiadam.Po moich policzkach spłynęły łzy i mocno przytuliłam się do przjaciółki.
-Obiecaj,że jak dojedziesz to zadzwonisz
-I ty też..
-Obiecuję-odpowiedziałyśmy razem.
Wysiadłam z samolotu i dostałam sms od Reachel na jaką ulice mam jechać.Wsiadłam do Taxi i przemierzałam Londyn.Po 5 min jazdy stanęłam przed wielkim domem.Zadzwoniłam do drzwi a w nich stanął....
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Przepraszam
Hej;)
Przepraszam,że tak długo nie było rozdziału ale miałam kłopoty z blogiem i laptopem.Mam nadzieje,że wybaczycie.
Jak mijają wam wakacje?
Mi LAJTOWO...
Dlaczego?
Jestem zakochana,ale bez wzajemności,uczę się jeździć na desce ale się ciągle wywalam,i tak naprawdę wszystko mi się wali.A do szkoły wcale nie chce mi się wracać.Szczególnie do chłopaków z klasy...
POZDROWIENIA DLA KAŻDEGO;)
I PAMIĘTAJ:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z poważaniem Na Chaju;*
Bonusik;)Zdjęcie chłopców.;)
Przepraszam,że tak długo nie było rozdziału ale miałam kłopoty z blogiem i laptopem.Mam nadzieje,że wybaczycie.
Jak mijają wam wakacje?
Mi LAJTOWO...
Dlaczego?
Jestem zakochana,ale bez wzajemności,uczę się jeździć na desce ale się ciągle wywalam,i tak naprawdę wszystko mi się wali.A do szkoły wcale nie chce mi się wracać.Szczególnie do chłopaków z klasy...
POZDROWIENIA DLA KAŻDEGO;)
I PAMIĘTAJ:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z poważaniem Na Chaju;*
Bonusik;)Zdjęcie chłopców.;)
Rozdział 4
~~Victoria~~
Niestety los chciał,żeby Jenif i George mnie wyprzedzili.Gdy już zdyszana dobiegłam ujrzałam,że jest tylko 1 wolne miejsce obok Patryka,naprzeciwko Matt'a.Co jak co ale z nim narazie nie chcę mieć nic wspólnego.Usiadłam na miejsce z grymasem na twarzy jednocześnie rzucając gniewne spojrzenie Jenifer i George'owi.Ledwo co zdążyłam zjeść i odezwała się opiekunka.
-Podstawówka jedzie ze mną,gimnazjum z panią Szaracką,a liceum z panią Waściewską.
~~Liceum godzina 10.00~~
-Jeju ile tu ludzi-powiedziałam do przyjaciółki.Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.Chłopaki z mojej klasy dziwnie się na mnie gapili,jakby się mnie bali...?No dobra nie jednokrotnie wdawałam się w bójki z chłopakami i zawsze wygrywałam ale to nie oznacza,że dzisiaj też dostana WPIEPRZ.Olałam sprawę i poszłam na salę gimnastyczną,gdzie odbywają się akademię.
~~Godzina później~~
Odebrałam świadectwo,spojrzałam na oceny i zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło:
język angielski celujący(6)
język niemiecki bardzo dobry(5)
język francuzki celujący(6)
Ubłagałam naszą opiekunkę,abyśmy mogły iść na zakupy do galerii i zrealizować wczorajsze plany.
Po 2 godzinach chodzenia kupiłyśmy to co chciałyśmy i coś dla siebie.Ja kupiłam:T-shirt,a Jenif:T-shirt.
~~Dwa dni później~~
Wstałam wcześnie rano,szybko się ogarnęłam i pobiegłam do Jenif spędzić z nią ostatnie wspólne godziny.Weszłam do jej pokoju bez pukania jak my mamy w zwyczaju i zobaczyłam,że w pokoju siedzi Matt i George.-O nie ona powiedziała temu palantowi,że wyjeżdżdżam MASACRA!!-pomyślałam.
-Siema-przywitał się George
-Cześć Vicki możemy na słówko?-zapytał Matt
-Nie-rzuciłam i usiadłam na krześle
-To ważne-odrzekł
-Dobrze chodź-odparłam i kierowałam się w stronę pokoju.Gdy tylko przekroczyłam próg powiedziałam:
-Co?
-Przepraszam za tamto i wiem,że wyjeżdżasz-powiedział na co ja zareagowałam...
Niestety los chciał,żeby Jenif i George mnie wyprzedzili.Gdy już zdyszana dobiegłam ujrzałam,że jest tylko 1 wolne miejsce obok Patryka,naprzeciwko Matt'a.Co jak co ale z nim narazie nie chcę mieć nic wspólnego.Usiadłam na miejsce z grymasem na twarzy jednocześnie rzucając gniewne spojrzenie Jenifer i George'owi.Ledwo co zdążyłam zjeść i odezwała się opiekunka.
-Podstawówka jedzie ze mną,gimnazjum z panią Szaracką,a liceum z panią Waściewską.
~~Liceum godzina 10.00~~
-Jeju ile tu ludzi-powiedziałam do przyjaciółki.Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.Chłopaki z mojej klasy dziwnie się na mnie gapili,jakby się mnie bali...?No dobra nie jednokrotnie wdawałam się w bójki z chłopakami i zawsze wygrywałam ale to nie oznacza,że dzisiaj też dostana WPIEPRZ.Olałam sprawę i poszłam na salę gimnastyczną,gdzie odbywają się akademię.
~~Godzina później~~
Odebrałam świadectwo,spojrzałam na oceny i zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło:
język angielski celujący(6)
język niemiecki bardzo dobry(5)
język francuzki celujący(6)
Ubłagałam naszą opiekunkę,abyśmy mogły iść na zakupy do galerii i zrealizować wczorajsze plany.
Po 2 godzinach chodzenia kupiłyśmy to co chciałyśmy i coś dla siebie.Ja kupiłam:T-shirt,a Jenif:T-shirt.
~~Dwa dni później~~
Wstałam wcześnie rano,szybko się ogarnęłam i pobiegłam do Jenif spędzić z nią ostatnie wspólne godziny.Weszłam do jej pokoju bez pukania jak my mamy w zwyczaju i zobaczyłam,że w pokoju siedzi Matt i George.-O nie ona powiedziała temu palantowi,że wyjeżdżdżam MASACRA!!-pomyślałam.
-Siema-przywitał się George
-Cześć Vicki możemy na słówko?-zapytał Matt
-Nie-rzuciłam i usiadłam na krześle
-To ważne-odrzekł
-Dobrze chodź-odparłam i kierowałam się w stronę pokoju.Gdy tylko przekroczyłam próg powiedziałam:
-Co?
-Przepraszam za tamto i wiem,że wyjeżdżasz-powiedział na co ja zareagowałam...
czwartek, 19 lipca 2012
Nowe postaci
George:
18-sto latek mający wszystko w głębokim poważaniu.Ma dziewczynę Jenifer Silver.
Matt:
18-sto latek nie przejmujący się niczym.Zależy mu na Victorii,bo się w niej zakochał.
Patryk:
Kolega Jenif i Victorii z Ośrodka.Zakochał się w Victorii.Ma 15 lat.
Paweł:
Kolega Victorii i Jenif z Ośrodka.Zakochał się w Jenif.Ma 14 lat.
18-sto latek mający wszystko w głębokim poważaniu.Ma dziewczynę Jenifer Silver.
Matt:
18-sto latek nie przejmujący się niczym.Zależy mu na Victorii,bo się w niej zakochał.
Patryk:
Kolega Jenif i Victorii z Ośrodka.Zakochał się w Victorii.Ma 15 lat.
Paweł:
Kolega Victorii i Jenif z Ośrodka.Zakochał się w Jenif.Ma 14 lat.
Rozdział 3
~~Victoria~~
-Dziewczyny za 10 minut na dole,obiad-wtrąciła opiekuka.
-Dobrze proszę pani-odpowiedziałyśmy razem.
-To już 16.30?-zapytałam gdy opiekunka wyszła.Weszłysmyz Jenif na jadalnie na obiad.Odkilkunastu dni wgl nie chce mi się jeść,ostatni raz miałam tak po śmierci rodziców.Postanowiłam wephnąć w siebie 2 daniowy obiad,żeby nie było później 2 godzinnego kazania na temat anoreksji.Po obedzie poszłam poczytac Harry'ego Potter'a,to dziwne,bo nigdy nie lubiałam czytać.Skończyłam 75 stron,gdy była 17.40.Za 5 minut kolaja OMG!.Posłusznie zeszłam na dół i znowu zmusiłam się do zjedzenia kanapek i po posiłku poszłam pozmywać naczynia.Odziwo Jenif też tam była.
-Chcesz dzisiaj u mnie nocować opowiemy sobie wszystko.-zaczęłam.
-Oki-odparła krótko.
-Proszę panią czy Jenifer będzie mogła dziś u mnie nocować?-zapytałam opiekunki.
-Oczywiście dziewczynki-odparła.
-Dziękujemy-odpowiedziałyśmy razem na co we 3 wybuchłyśmy smiechem.Zrobiłysmy to co do nas należy i udałyśmy się do swoich pokoi,bo umówiłyśmy się,że umyjemy i dopiero Jenif do mnie przyjdzie.Wzięłam moją bieliznę i białą szeroką koszulę z napisem ,,I LOVE MY BOY"i udałam się do łazienki obok mojego pokoju.Po wykompaniu nałożyłam na ciało truskafkowy balsam i rozczesałam włosy.Wskoczyłam w ,,piżamkę" i podreptałam do pokoju.Ogarnęłam trochę ciuchy walające się po podłodze i na biórku.Po 5 minutach przyszła Jenif.
-No hej-przywitała się ponownie.
-Siemano-odparłam.-Słuchaj musimy coś kupić dla rodziny,która nas adoptuje na podziękowanie i coś dla Domu Dziecka.
-No fakt.
-Masz jeszcze jakieś oszczędności?-zapytałam.
-No 1500zł,a ty?
-Wow niezła sumka ja 1700 zł.Składka?-odparłam.
-No spoko a na co?
-Dla Ośirodka może po 200 zł odemnie i od Ciebie dla rodziny może tableta czy coś w tym stylu?-zapytałam.
-No może wypalić.To jutro zakupy?
-Oki.
-Jeżeli nas puszczą
-Już ja się tym zajmę-odpowiedziałam z chytrym usmiechem.
-Dobrze wiec opowiadaj co tam u twojej rodzinki,czym się zajmują?
-Wszystko dobrze,Reachel jest prawnikiem,David jest menagerem Seleny Gomez,a ich syn Liam...yyy...no...tym wokalistą w jakimś boysbandzie.Lepiej gadaj co u ciebie.I zaczęłyśmy gadać tak gdzieś do 23.30.Postanowiłyśmy iść spać.Jenif zasnęła odrazu,a ja myslałam nad dzisiejszym dniem i dochodziła 2 w nocy.Zacisnęłam mocno powieki i usnęłam.
~~Rano oczami Victorii~~
Obudził mnie budzik przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 7.10 a na 10 mam zakończenie roku szkolnego.Postanowiłam uszykować sobie strój.Nauczyciele spodziewają się pewnie poprzecieranych rurek itp.Ale nie w tym roku założe:http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-135848-sukienka-METAL-MULISHA-NIX-SIX.html (nie patrzeć na cene ja tylko podałam podobizne pod to jeszcze potargane rajty)i do tego http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-133217-trampki-VANS-LPE-SMOKED-PEARL-.html ( to także podobizna).Zato teraz ubrałam się w dresy i bulę z kapturem i zeszłam robić śniadanie dzieciakom.Ja z Jenif byłyśmy najstarsze z dziewczyn, a co do chłopców to byli tacy co mieli 18-stkę na karku (a było ich 2)ale nie mieli kasy ani gdzie mieszkać więc zostali tu.Nie powiem jeden jest ładny nazywa się Matt,drugi to George i podoba się Jenif.Z tego co wiem to we mnie podkochuje się jakiś 15-sto latek,a w mjej BFF 14-sto latek.Ale wracając do tematu to wyciągnęłam świeży chleb i zrobiłam kanapki.Skończyłam i zrobiłam herbatę,a dla siebie Jenif,Matt'a,Georga i opiekunek kawę.Opadłam na wysokie krzesło stojące przy ,,barku".Siedziałam i czekałm na resztę.-Boże jeszcze tylko dzisiaj i jutro i wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii,ale się cieszę nie mogę w to uwierzyć-mówiłam w myslach .W pewnej chwili ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-powiedział Ktosiek.Ten głos rozpoznam wszędzie i zawsze.
-Matt?
-Skąd wiedziałaś?
-Intuicja nie zawodzi.-powiedziałam.Wstałam z krzesła i miałam już iść obudzić Jenif ale Ktosiek złapał mnie za nadgarstek.
-Co?-rzuciłam obojętnie.Matt obróciła mnie twarzą do siebie i pocałowł.
-Yyyy...przeszkadzam?-szybko odkleiłam się od Matt'a żeby spojrzeć kto to powiedział.To była Jenif,a za nią stał George.
-Przepraszam nie powinienem-wyjąkał Matt.Ja wybiegłam do pokoju i zakluczyłam go
-Vicki otwórz-błagała Jenifer.
-...
-Vicki proszę-mówiła łamiącym się głosem.
-Od..dej..jdź proo..oszę-powiedziałam z przerwami na płacz.
-Vicki porozmawiaj ze mną
-Cz...czekaj ubieram się n....na ....aka.....demię-mówiłam nadal szlochając.Spojrzałam na zegarek była 8.30.
-Otwórz pomogę Ci-odpowiedziała.
-Vicki słyszysz mnie to je George otwórz proszę.-powiedział
-...-nic nie odpowiedziałam tylko zrobiłam minę typu...0__o.Założyłam dolną część mojej garderoby (czyli trampki) i otworzyłam drzwi.W nich stali Jenif i George całujący się.
-Yyy...-zająkałam sie.
-Upsss...
-Zapytam krótko i prosto z mostu-Jesteście parą?-zapytałam
-Tak już od 3 miesięcy-odrzekła Jenif.
-Aaaa.czyli to było przyczyną ciągłego spotykania George u jenif w pokoju-pomyślałam.-I mi nie powiedziałaś?Foch-powiedziałam i sprzeliłam focha.
-Oj no nie fochaj się przepraszam-powiedziała i spóściła głowę.
-Spoko nic się nie stało-odrzekłam-Kto ostatni na jadalni ten zgnitek-dodałam po chwili i pobiegłam.
-Dziewczyny za 10 minut na dole,obiad-wtrąciła opiekuka.
-Dobrze proszę pani-odpowiedziałyśmy razem.
-To już 16.30?-zapytałam gdy opiekunka wyszła.Weszłysmyz Jenif na jadalnie na obiad.Odkilkunastu dni wgl nie chce mi się jeść,ostatni raz miałam tak po śmierci rodziców.Postanowiłam wephnąć w siebie 2 daniowy obiad,żeby nie było później 2 godzinnego kazania na temat anoreksji.Po obedzie poszłam poczytac Harry'ego Potter'a,to dziwne,bo nigdy nie lubiałam czytać.Skończyłam 75 stron,gdy była 17.40.Za 5 minut kolaja OMG!.Posłusznie zeszłam na dół i znowu zmusiłam się do zjedzenia kanapek i po posiłku poszłam pozmywać naczynia.Odziwo Jenif też tam była.
-Chcesz dzisiaj u mnie nocować opowiemy sobie wszystko.-zaczęłam.
-Oki-odparła krótko.
-Proszę panią czy Jenifer będzie mogła dziś u mnie nocować?-zapytałam opiekunki.
-Oczywiście dziewczynki-odparła.
-Dziękujemy-odpowiedziałyśmy razem na co we 3 wybuchłyśmy smiechem.Zrobiłysmy to co do nas należy i udałyśmy się do swoich pokoi,bo umówiłyśmy się,że umyjemy i dopiero Jenif do mnie przyjdzie.Wzięłam moją bieliznę i białą szeroką koszulę z napisem ,,I LOVE MY BOY"i udałam się do łazienki obok mojego pokoju.Po wykompaniu nałożyłam na ciało truskafkowy balsam i rozczesałam włosy.Wskoczyłam w ,,piżamkę" i podreptałam do pokoju.Ogarnęłam trochę ciuchy walające się po podłodze i na biórku.Po 5 minutach przyszła Jenif.
-No hej-przywitała się ponownie.
-Siemano-odparłam.-Słuchaj musimy coś kupić dla rodziny,która nas adoptuje na podziękowanie i coś dla Domu Dziecka.
-No fakt.
-Masz jeszcze jakieś oszczędności?-zapytałam.
-No 1500zł,a ty?
-Wow niezła sumka ja 1700 zł.Składka?-odparłam.
-No spoko a na co?
-Dla Ośirodka może po 200 zł odemnie i od Ciebie dla rodziny może tableta czy coś w tym stylu?-zapytałam.
-No może wypalić.To jutro zakupy?
-Oki.
-Jeżeli nas puszczą
-Już ja się tym zajmę-odpowiedziałam z chytrym usmiechem.
-Dobrze wiec opowiadaj co tam u twojej rodzinki,czym się zajmują?
-Wszystko dobrze,Reachel jest prawnikiem,David jest menagerem Seleny Gomez,a ich syn Liam...yyy...no...tym wokalistą w jakimś boysbandzie.Lepiej gadaj co u ciebie.I zaczęłyśmy gadać tak gdzieś do 23.30.Postanowiłyśmy iść spać.Jenif zasnęła odrazu,a ja myslałam nad dzisiejszym dniem i dochodziła 2 w nocy.Zacisnęłam mocno powieki i usnęłam.
~~Rano oczami Victorii~~
Obudził mnie budzik przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 7.10 a na 10 mam zakończenie roku szkolnego.Postanowiłam uszykować sobie strój.Nauczyciele spodziewają się pewnie poprzecieranych rurek itp.Ale nie w tym roku założe:http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-135848-sukienka-METAL-MULISHA-NIX-SIX.html (nie patrzeć na cene ja tylko podałam podobizne pod to jeszcze potargane rajty)i do tego http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-133217-trampki-VANS-LPE-SMOKED-PEARL-.html ( to także podobizna).Zato teraz ubrałam się w dresy i bulę z kapturem i zeszłam robić śniadanie dzieciakom.Ja z Jenif byłyśmy najstarsze z dziewczyn, a co do chłopców to byli tacy co mieli 18-stkę na karku (a było ich 2)ale nie mieli kasy ani gdzie mieszkać więc zostali tu.Nie powiem jeden jest ładny nazywa się Matt,drugi to George i podoba się Jenif.Z tego co wiem to we mnie podkochuje się jakiś 15-sto latek,a w mjej BFF 14-sto latek.Ale wracając do tematu to wyciągnęłam świeży chleb i zrobiłam kanapki.Skończyłam i zrobiłam herbatę,a dla siebie Jenif,Matt'a,Georga i opiekunek kawę.Opadłam na wysokie krzesło stojące przy ,,barku".Siedziałam i czekałm na resztę.-Boże jeszcze tylko dzisiaj i jutro i wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii,ale się cieszę nie mogę w to uwierzyć-mówiłam w myslach .W pewnej chwili ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-powiedział Ktosiek.Ten głos rozpoznam wszędzie i zawsze.
-Matt?
-Skąd wiedziałaś?
-Intuicja nie zawodzi.-powiedziałam.Wstałam z krzesła i miałam już iść obudzić Jenif ale Ktosiek złapał mnie za nadgarstek.
-Co?-rzuciłam obojętnie.Matt obróciła mnie twarzą do siebie i pocałowł.
-Yyyy...przeszkadzam?-szybko odkleiłam się od Matt'a żeby spojrzeć kto to powiedział.To była Jenif,a za nią stał George.
-Przepraszam nie powinienem-wyjąkał Matt.Ja wybiegłam do pokoju i zakluczyłam go
-Vicki otwórz-błagała Jenifer.
-...
-Vicki proszę-mówiła łamiącym się głosem.
-Od..dej..jdź proo..oszę-powiedziałam z przerwami na płacz.
-Vicki porozmawiaj ze mną
-Cz...czekaj ubieram się n....na ....aka.....demię-mówiłam nadal szlochając.Spojrzałam na zegarek była 8.30.
-Otwórz pomogę Ci-odpowiedziała.
-Vicki słyszysz mnie to je George otwórz proszę.-powiedział
-...-nic nie odpowiedziałam tylko zrobiłam minę typu...0__o.Założyłam dolną część mojej garderoby (czyli trampki) i otworzyłam drzwi.W nich stali Jenif i George całujący się.
-Yyy...-zająkałam sie.
-Upsss...
-Zapytam krótko i prosto z mostu-Jesteście parą?-zapytałam
-Tak już od 3 miesięcy-odrzekła Jenif.
-Aaaa.czyli to było przyczyną ciągłego spotykania George u jenif w pokoju-pomyślałam.-I mi nie powiedziałaś?Foch-powiedziałam i sprzeliłam focha.
-Oj no nie fochaj się przepraszam-powiedziała i spóściła głowę.
-Spoko nic się nie stało-odrzekłam-Kto ostatni na jadalni ten zgnitek-dodałam po chwili i pobiegłam.
wtorek, 17 lipca 2012
Rozdział 2
Nagle w drzwiach stanęła pani Szaracka(opiekunka)...
~~Victory~~
-Ooo...widzę,że już nie śpisz Vicki
-Dzień Dobry tak nie śpię
-To dobrze,po śniadaniu przyjedzie rodzina,bardzo chcieliby Cię poznać,kto wie może adoptować.
-Naprawdę?Jejku super-powiedziałam podskakując z radości.
-Naprawdę ale nie musisz się przebierać widzieli Cię w takim stroju i w taim im się spodobałaś.W takim pozostań dobrze?
-Dobrze...-odrzekłam,a opiekunka wyszła.Szybko pobiegłam do Jenifer.
-Jenf wstawaj dzisiaj po śniadaniu przyjeżdża rodzina chcą mnie poznać może adoptować-mówiłam jak nakręcona skacząc jej po łóżku.
-Fajnie tak samo jak ja...-odrzekła zaspana Jenif.-Z kąd ta rodzina?Moja z Kanady-dodała po chwili.
-Moja z Wielkiej Brytanii.
-Fajnie tylko szkoda,że nie w tym samym kraju-powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Oj tam oj przyjedziesz do mnie na wakacje-pocieszyłam ją.
-Zgadzasz się?-zapytała nie pewnie.
-Wiesz ile lat o tym marzyłam,żeby w końcu ktoś mnie stąd zabrał?
-Napewno długoo...ja 4 lata odkiedy tu trafiłam.
-Ja też-odrzekłam.Była już 8.30 więc zeszłyśmy na sniadanie.Z podniecenia nie chciało mi się jeść ale opiekunka powiedziała,że jak nie zjem to nie spotkam rodziną.Godzina 9.30 a ich nadal nie ma może coś się stało?Nie...niemożliwe.-z przemyśleń wyrwała mnie opiekunka.
-Victoria państwo Payne już przyjechali.
-Już idę-powiedziałam i wybiegłam z pokoju.Zeszłam na dół.
-Dzień dobry Victiorio-rzuciła brunetka.
-Dzieńdobry pani...pani...
-Reachel jestem,a to mój mąż David.Proszę mów nam po imieniu.
-Witam Reachel,dzieńdobry David-powiedziałam podając im rękę.Rozmawialiśmy z 3 godziny.
-Przyjedziemy po Ciebie za 3 dni.-powiedział mężczyzna.
-Dobrze-odpowiedziałam i przytuliłam ich na porzegnanie po czym poszłam do pokoju.
-Hey i co adoptują Cię?-zapytała wchodząc Jenif.
-Taaak a ciebie?
-Też patrz co dostałam...-powiedziała i wyciągnęła z kieszeni I phone4.
-Fajnie ja mam BlackBerry-powiedziałam po czym pokazałam jej.-Muszę jutro zacząć się pakować.
-Ja teeż-przytaknęła przyjaciółka.
-Podasz mi swój numer?-zapytałam
-668...205
-Spoko mój to 660...786
poniedziałek, 16 lipca 2012
Rozdiał1
~~Victory~~
Ugh...kolejny dzień,smutny dzień,a może jednak będzie szczęśliwy?Niewiem.Kolejny dzień spędzony w Domu Dziecka w Polsce.Trafiłam tu 4 lata temu,gdy moi rodzice zgineli w wypadku samochodowym.Jakiś pijany psychopata rozbił samochód moich rodziców.Tata zmarł na miejscu,a mama na moich oczach w szpitalu.Po 3 godzinnej operacji trafiła na salę.Po przebudzeniu uśmiechała się i wszystko było wszystko dobrze.Po chwili zaczęła się krztusić zostałam wyrzucona z sali,a po 10 minutach dowiedziałam się,że nie żyje.Po tym się załamałam,nie miałam do nikogo zaufania,wtedy zaczęłam moją przygodę z rock'iem.-Przynajmniej tu mam przyjaciółkę-pomyślałam.Opiekunowie zaakceptowali mój styl i rozumieją mnie.Odrazu wstałam (co prawda ja przwie nie śpię)i spojrzałam a zegarek widniała na nim godzina 06.06.Po nocach nadal śni mi się piekąca jagodowe ciasto mama i siedzący z nosem w gazecie popijającym poranną kawę tata.Na samo wspomnienie o nich odrazu mam uśmiech na twarzy.Chociaż nadal nie mogę się z tym pogodzić.Poszłam do łazienki odbyć poranną toaletę i ubrałam się w:Bluzkę z Guns'n Roses,czarne,potargane rurki i szare converse(jedyna pamiątka po rodzicach).Z racji tego,że miałam pokój sama mogłam robić co mi się podoba.Zaczęłam sprzątać porozrzucane buty,bluzy,i koszulki po całym pokoju.Zaścielałam łóżko żeby wyglądało to ładnie.Nagle w drzwiach stanęła pani Szaracka (opiekunka)...
Bohaterowie:
Victoria Sophen:
17-sto letnia rockmenka.Kochająca muzykę,glany,rock,metal,punkrock itd.Najlepszą przyjaciółką jest Jennifer.W przyszłości chce zostać piosenkarką i spotkać jeden ze swoich ulubionych zespołów.Lubi jazdę na desce.
Jennifer Silver:
Przyjaciółka Victorii.Kocha Nirvane,Metalice,Guns'n Roses...Itd.Także ma 17 lat.W przyszłości chciałaby zostać fotografem.Lubi jazdę na bmx.
Pam Nevan:
Dziewczyna Niall'a.Mieszka w Londynie.Lubi pop,rock,metal i hip-hop.W przyszłości chciałaby zostać dziennikarką.Lubi jazdę na desce.
Harry Styles:
1/5 One Direction.Ma 18 lat.Przez zespół postrzegany za najprzystojniejszego.Ma dziewczynę Cleo.Najbardziej dogaduje się z Louis'em.
Liam Payne:
1/5 One Direction.Przez zespół postzrgany za tego najrozsądniejszego.Przezywają go ,,Daddy".Ma dziewczynę Danielle.
Louis Tomlinson:
1/5 One Direction.Przez zespół naywany dzieckiem.Najzabawniejszy z boysband'u.Kocha marchewki.Ma dziewczynę Eleanor.
Niall Horan:
1/5 One Direction.Wiecznie głodny farbowany blondyn.Jego dziewczyną jest Pam.
Zayn Malik:
1/5 One Direction.Przez zespół postrzegny za ,,tego próżnego".Jego dziewczyną jest Perrie.
Danielle Peazer:
Tancerka.Dziewczyna Liam'a.Poznali się gdy zespół był w X-Factor.
Eleanor Calder:
Dziewczyna Louis'a.Przyjaciółka Pam,Dan,Perrie.
Perrie Edwards:
Dziewczyna Zayn'a.Przyjaciółka El,Dan i Pam.Ma swój zespół.
Cleo Black:
Dziewczyna Harry'ego.Jest plastikiem i uważa,że jest najpiękniejsza na świecie.Harry nie widzi po za nią świata.Ma bardzo bogatych rodziców.Nikt jej nie lubi oprócz jej przyjaciółek plastików.
17-sto letnia rockmenka.Kochająca muzykę,glany,rock,metal,punkrock itd.Najlepszą przyjaciółką jest Jennifer.W przyszłości chce zostać piosenkarką i spotkać jeden ze swoich ulubionych zespołów.Lubi jazdę na desce.
Jennifer Silver:
Przyjaciółka Victorii.Kocha Nirvane,Metalice,Guns'n Roses...Itd.Także ma 17 lat.W przyszłości chciałaby zostać fotografem.Lubi jazdę na bmx.
Pam Nevan:
Dziewczyna Niall'a.Mieszka w Londynie.Lubi pop,rock,metal i hip-hop.W przyszłości chciałaby zostać dziennikarką.Lubi jazdę na desce.
Harry Styles:
1/5 One Direction.Ma 18 lat.Przez zespół postrzegany za najprzystojniejszego.Ma dziewczynę Cleo.Najbardziej dogaduje się z Louis'em.
Liam Payne:
1/5 One Direction.Przez zespół postzrgany za tego najrozsądniejszego.Przezywają go ,,Daddy".Ma dziewczynę Danielle.
Louis Tomlinson:
1/5 One Direction.Przez zespół naywany dzieckiem.Najzabawniejszy z boysband'u.Kocha marchewki.Ma dziewczynę Eleanor.
Niall Horan:
1/5 One Direction.Wiecznie głodny farbowany blondyn.Jego dziewczyną jest Pam.
Zayn Malik:
1/5 One Direction.Przez zespół postrzegny za ,,tego próżnego".Jego dziewczyną jest Perrie.
Danielle Peazer:
Tancerka.Dziewczyna Liam'a.Poznali się gdy zespół był w X-Factor.
Eleanor Calder:
Dziewczyna Louis'a.Przyjaciółka Pam,Dan,Perrie.
Perrie Edwards:
Dziewczyna Zayn'a.Przyjaciółka El,Dan i Pam.Ma swój zespół.
Cleo Black:
Dziewczyna Harry'ego.Jest plastikiem i uważa,że jest najpiękniejsza na świecie.Harry nie widzi po za nią świata.Ma bardzo bogatych rodziców.Nikt jej nie lubi oprócz jej przyjaciółek plastików.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















































