poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 5

~~Vicki~~
Nagle dostałam sms-a.Był od Reachel:
,,Vicki przepraszamy ale nie możemy po ciebie przylecieć.Jak masz jakieś pieniądze to przyleć do Londynu na adres..."-tutaj podała  adres.Odpisałam:
,,Mam jeszcze myślę,że strarczy na bilet.Pozdrowienia Vicki;*".Napisałam i nerwowo zaczęłam iść w stronę pokoi opiekunek i poprosiłam o zarezerwowanie biletu na najbliższy lot do Londynu.Wtem do pokoju wpadła Jenif i poprosiła o to samo z tym,że do Kanady.Opiekunka sprawdziła najbliższe loty i odparła:
-Lot jest o 16.30 z Polski przez Londyn do Kanady.
-To znaczy,że lecimy razem?-zapytałam
-Tak
-AAaaaaaa....-wywrzeszczała Jenifer.
-Dochodzi 15.30,a my wiemy ile trwa odprawa prawa?-dopytywałam
-No tak,to może my się już zaczniemy zbierać...-odparła przyjaciółka.
Pożegnałyśmy się z kazdym i wręczyłyśmy opiekunką kopertę z pieniędzmi.Szkoda mi było tych dzieci co mają po 3 lata i od urodzenia są w ośrodku ale cóz.Odwieźli nas Matthew(Matt)i George,bo oni mają prawko i 18 lat.Dojechałyśmy 10 minut później.
-Pa George-powiedziała Jenif ze łzami w oczach.
-Kocham Cię!-krzyknął Matt i George w naszą stronę.
-Ja Ciebie tez-odpowiedziała Jenifer
-Ja Ciebie tez-odparłam
-George ona mnie kocha!-krzyknął ucieszony Matt w stronę przyjaciela.Złączyliśmy nasze usta w pocałunku,dyskretnie spojrzałam na przyjaciółkę i jej chłopaka robili to samo.Nasz pocałunek przerwała stewardessa,która oznajmiła,że musimy już iść.Udałyśmy się na pokład samolotu i usiadłyśmy przed jakimiś chłopcami.Na początku zachowywali się głośno,ale po chwili zaczęli kopać w siedzenia.Niewytrzymałam odwróciłam się do nich i krzyknęłam:
-Zamknijcie kurwa mordy.Ja podróż do Wielkiej Brytanii,a przyjaciółka do Kanady chcemy mieć spokojną,a przez was-pokazałam na nich plcem-się nie da!
-Chłopcy przeproście panie i obiecajcie porawę-powiedział podobny do Biebera.
-Przedstawicie się?-zapytał pasiasty.
-Byle komu się nie przedstawiamy-odparła Jenif.
-A my możemy?-zapytał brunet
-Jak chcecie-odrzekłam
-Ja jestem Louis,Harry,Zayn,Niall,a to Liam-odparł pasiasty.
-Fajnie cieszę się,a teraz proszę o ciszę-rzuciłam obojętnie i wtem przyszedł mi sms
-Od Matt'a?-zapytałam niedowiezając w myślach....
-Jenif napisz tu swój nr a ja wyślę George'owi-powiedziałam i podałam jej telefon.
-Harry ona ma taki sam telefon jak ty!-wykrzyczał pasiasty
-Spokojnie dzieciaku to nie koniec świata!-wyzwałam
-Lou spokojnie-odparł Liam.
-A gdzie dokładnie lecisz?-zapytał Bayan.
-A nie paowiem TAJEMNICA ZAWODOWA!
-A ty?-tym razem zwrócił się do Jenifer
-Napewno tam gdzie nie ty!-wykryczała i dźgnęła go w tors.
-Liaaaaammmm....kiedy twoja rodzinka się powiększy o tą dziewczyne?-zapytał blondyn.W tym momencie ja i Jenif zrobiłyśmy miny typu 0__o.
-Dzisiaj przylatuje z Polski-odparł Liam.
Nagle stewardessa powiedziała,że wysiadam.Po moich policzkach spłynęły łzy i mocno przytuliłam się do przjaciółki.
-Obiecaj,że jak dojedziesz to zadzwonisz
-I ty też..
-Obiecuję-odpowiedziałyśmy razem.
Wysiadłam z samolotu i dostałam sms od Reachel na jaką ulice mam jechać.Wsiadłam do Taxi i przemierzałam Londyn.Po 5 min jazdy stanęłam przed wielkim domem.Zadzwoniłam do drzwi a w nich stanął....

1 komentarz: