~~Vicki~~
Stałam w oknie i nadal podziwiałam przyrodę.Dziwne nie?Żeby ROCKMENKA podziwiała przyrodę...Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.Zbiegłam na dół i z pośpiechu otworzyłam drzwi nie patrząc kto stoi po 2 stronie.Zatkało mnie gdy zobaczyłam kto stoi krok odemnie.Był to Liam,Pam i Harry.
-Po co tu przyszedłeś?-spytałam niemiło Lokowatego.Ja i moje "miłe" powitania.
-Ja go zabrałem-powiedział Liam.
-Po co?Przecież wiesz,że go nie lubię-no tak ja nie szczędze słów.
-Dzięki-powiedział z sarkazmem Lokowaty.
-Zamknij jape-powiedziałam.Oni usiedli w salonie na kanapie,a ja chwilę później dołączyłam.
-Co?-zapytałam niemiło.
-Co się stało wtedy z Matt'em?-zaytał Liam a mi mimi=owolnie popłynęły łzy.Opowiedziałam im wszystko dokładnie i rzekłam:-Ale to zamknięty rozdział.
-A co to?-zapytała Pam biorąc do ręki moją piosenkę.
-A właśnie...napisałam piosenkę dla was-powiedziałam i podałam im "Moments".
-A zaśpiewasz przy ognisku?-zapytał Harry.
-Pytał cię ktoś o zdanie?-zapytałam kędzierzawego.
-Vicki nie bądź dla niego taka niemiła-odrzekł Li.
-A jaka mam być?Kochana,klejaca się do niego jak ta cała jego Cleo?Sorry ja taka nigdy nie będę...-odparłam wkurzona.
-To zaśpiewasz?-zapytał jeszcze raz.
-No...ale...
-Proszę-Pam
-Ughh...no dobra-odparłam
-Ognisko jest za...-Liam nie dokończył bo przerwał mu telefon.
-Halo?
-...
-No już spokojnie.Cześć.
-...
-Zbieramy się bo Niall jest już głodny.-powiedział Li na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.Po chwili ogarneliśmy się i poszliśmy na posesję chłopaków.
-Liam jest Cleo?-zapytałam.
-Tak jest-odrzekł cicho
-Kurwa dlaczego tam jest,nienawidzę jej ani zadnego plastika.Weszłam na ich posesje,jeszcze dobrze nie stanęłam a już przywitał mnie blndas.
-Vicki gdzie ty byłaś?!-wrzasnął i mnie przytulił.
-Marsjanki mnie porwały-powiedziałam bez entuzjazmu.Po chwili była już cała reszta.Przywitałam się z każdym.Nadeszła kolej na plastikową lalunie.
-No cześć.Co tak wystrzeliłaś jak z procy z domu?-dogryzła mi.
-A co to obchodzi takiego plastika jak ty?-no tak mój potok słów.Nic nie odpowiedziała tylko posłała mi gniewne spojrzenie.
-Złam wszystkie obcasy jakie masz,rozrycz się ,zewij z łosiem (Harry'm) i zniknij z mojego życia.-pomyslałam.Po chwili usłyszałam głośne "Auuuć",odwróciłam się,a lalunia leżała na chodniku z połamanymi obcasami i obdartymi kostkami.
-Ognisko gotowe!-krzyknął Zayn.No tak już 15.30
-Co jadłaś na śniadanie?-zapytała mnie Pam.
-Yyyy..kanapkę-zająkałam się.
-Napewno?-dopytywała.
-Tak-odparłam.Niall każdemu dał kiełbasę na patyku i zaczęliśmy piec i ogólnie impreza się zaczęła.Oczywiście "księżniczka"grymasiła,że przytyje itd.Ja się nie przejmowałam tylko poprostu jadłam.Po posiłku odezwał się Harry.
-Victoria obiecałaś nam coś
-Gdzie macie gitare?-zapytałam szeptem.Myślałam,że nikt tego nie usłyszał,myliłam się.
-Niall idź po Jessice.-powiedziała Pam na ucho Niall'erowi.Niall posłusznie wstał i poszedł po Jessice do domku.
-Ślicznie wyglądasz Vicki-powiedział Zayn,za co dostał odemnie z pięści.
-Perrie!!Zayn mnie podrywa!!
-Jak możesz?!-powiedziała teartalnie ze "złą"miną Perrie.Ja wybuchłam śmiechem,a wszyscy po mnie.Niall przyszedł z gitarą.
-To jest Jessica?-zapytałam
-Tak.-odpowiedział
-Boże ja mieszkam z 5 bałwanami,4 zajebistymi laskami,1 plastkikiem i gitarą o imieniu Jessica.POMOCY!!-powiedziałam cicho.Niall podał mi nastrojoną gitarę.Pam trzymała tekst(chociaż znam go na pamięć)i rozbrzmiały pierwsze dźwięki gitary.
-Ale ja nie mogę-powiedziałam i przerwalam grę.
-Dlaczego?-zapytali wszyscy.
-Bo ONA TU JEST!!-krzyknęłam i wskazałam palcem na Cleo.
-ONA MA IMIĘ!-wykrzyczała.
-Co?Weź ty się pierdol jeżeli nie chcesz mieć obitej tej swojej wytapetowanej mordy!-krzyknęłam i pobiegłam przed siebie.Słyszłam tylko jak woła mnie Zayn,Danielle i Liam.Nie zwracałam na nich uwagi i biegłam dalej.Nagle usłyszałam:
-Vicki stój!
Ja tylko obejrzałam się w prawo,a moje nogi jakby przywarły do asfaltu.Jechała ciężarówka,a ja nawet nie mogłam się ruszyć,ale mój mózg w ostatniej chwili zrozumial ze trzeba się ruszyć.