niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 17

~~Vicki~~
-Vicki!
-Pierdol się! Chuju niedorobiony!
-Vicki do cholery!-zawołał.Pobiegłam do parku,nie zwracając na nic uwagi.Usiadłam na ławce,skuliłam się,głowę schowałam w kolana i dalej płakałam.
-Dlaczego was tu nie ma? Napewno byście coś poradzili.Nienawidzę go tak samo jak Harry'ego.Dlaczego moje życie jest do dupy?-zapytałam szeptem.Nagle ktoś mocno mnie przytulił.To był Zayn.
-Mała powiedz co się stało-poprosił.
-...i wtedy wybiegłam.
-Chcesz fajkę?-zapytał.
-I ty się jeszcze pytasz? Dawaj-powiedziałam,a mulat wyciągnął całą paczkę.Wzięłam jednego zapaliłam i się zaciągłam.
-Dzięki już mi lepiej-odparłam i blado się uśmiechnęłam.Po chwili podbiegła Pam i mocno mnie przytuliła.
-Zayn zostawisz nas same?-zapytała,a on odszedł.
-Obiecaj mi ,że nie będę go widzieć.
-Obiecuje.Słuchaj mam działkę na obrzeżach Londynu,możesz tam zameszkać tymczasowo.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak.
-Dziękuję-powiedziałam
-Możesz już jechać tam dzisiaj.Są tam moje ciuchy i kosmetyki.Może nie dokońca przypadną Ci do gustu...
-Przestań podoba mi się twój styl.-przerwałam
-Ja przywioze Ci ubrania dobiero pojutrze.
-Luzik.Jeszcze raz DZIĘKUJĘ...-powiedziałam i przytuliłam ją.-Zawieziesz mnie bo nw gdzie?
-Jasne-odparła i poszłyśmy na autobus.
~~Po 20 minutach~~
-Jesteśmy-powiedziała ,a stałyśmy przd domkami letniskowymi.Jej był drewniany,2 piętrowy.
-Tu masz zapasowe klucze  są już dla Ciebie
-Ale...
-Nie ma "ale" tylko idź i śpij dobrze i nic sobie nie rób-powiedziała.
-Ale obiecaj mi jedno
-Słucham
____________________________
Hejo robaczki to rozdział 17 tak trochę nudny ale no wiecie.No to Wesołych jeszcze raz.Dzięki za suuuuper dzień (do mojej BFF) :D

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 16

~~Vicki~~
Na dole wszędzie były porozstawiane piwa,wódka,wszędzie leżały chipsy iii uwaga moje KOCHANE żelki.Impreza się zaczęła jednym piwem,niby niewinnie...Gdzieś w środku imprezy ktoś zadzwonił do drzwi.Podeszłam do drzwi aby otworzyć...w drzwiach stał Matt.Mój kochany Matt.Zatkało mnie,popłynęły łzy szczęścia,zaprosiłam go gestem i przytuliłam z całej siły.
-Ejjj mała nie płacz-powiedział,gdy się od siebie odkleiliśmy i wytarł mi łzę.Wzięłam go za rękę i wprowadziłam "na salony".Wszyscy jednocześnie na nas spojrzeli.
-To jest Matt,mój chłopak,Matt to jest Liam,Danielle,Zayn,Perrie,Louis,Eleanor,Niall,Pam,Harry i Cleo.-powiedziałam pokazując na każdego po kolei.
-Cześć-odrzekł po angielsku.
-Ach,tylko ja i Liam mówimy po polsku-powiedziałam po ojczystym języku.
-Dobrze wiedzieć-powiedział i uśmiechnął się.
-Chcesz coś do picia,jedzenia,a może piwa..czy coś?-zapytał Liam po polsku.
-Nie dzięki...tylko trochę chce mi się spać-powiedział-
.No niedziwię mu się jest 3 w nocy czasu polskiego (2 w nocy czasu angielskiego)-pomyślałam.
-Spoko,to pokój masz na tym piętrze,obok kuchni skręć w lewo,przejdź długim korytarzem po prawej i 1 drzwi od lewej.-oznajmił Liam.
-Dzięki-odparł mój chłopak.
-Eeee...What?-zapytał zaniepokojony Louis.
- Nic,nic mówił mu gdzie ma pokój-powiedziałam.
- Amham-odparł.Poszłam z Matthew'em do pokoju.
-Muszę Ci coś powiedzieć,ale to już jutro-rzekł Matt.
-Dobranoc-odparłam i pocałowałam go w polczek.Poszłam do swojego pokoju.Włączyłam laptopa i weszłam na Facebook'a.Przeglądałam posty znajomych i w oczy rzuciły mi się zdjęcia z jakiejś imperzy. Weszłam na profil znajomej i znalazłam te zdjęcia.Na zdjęciu był Matt z Laurą(szkolnym plastikiem,który za wszelką cenę chciał mnie zniszczyć i zabrać to co mam,czyli przyjaciół.) całujący się.Wyparowałam z pokoju zalana łzami,weszłam "tfuuu..."co ja mówię-wparowałam do pokoju,gdzie był Matt.
-Ty piepszony dupku,jak do cholery mogłeś co? Ledwo wyjechałam,a ty już obściskujesz się z jakąś laską,w dodatku z plastikiem!-wywrzeszczałam okładając pięściami jego umięśniony tors.A nie powiem ,ale z mojej pięści trochę ciągnie.Dałam mu jeszcze z "liścia" i zapłakana wybiegłam z domu.
_____________________________
Hej. Sorka,że mnie tak długo nie było ale nauka,szkoła. Ostatnio jade na samych 2 z matmy ,a z historii 1 i poprawiam. A więc z okazji zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia życzę wam  Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary, chcemy złożyć Wam życzenia z dniem Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku, da Wam szczęście i pomyślność w nadchodzącym Nowy Roku.

Imagin

Postanowiłam,że dodam też czasami Imaginy o 1D lub Janoskians. Oto jeden z nich :


Byłaś zwykłą nastolatką. Jak każdy miałaś problemy. Wracałaś od swojego ojca. Rozstali się z twoja mamą trzy lata temu. Oboje bardzo cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej. Tylko, że jakoś im to wszystko nie wychodzi. Co chwilę są kłótnie gdzie spędzisz kolejny dzień. Czasami masz tego dosyć. Dzisiaj też był taki dzień. Szłaś ulicami Londynu. Myślałaś o wszystkim i o niczym. Pogoda taka jak zazwyczaj. Niebo zachmurzone i powiew chłodnego wiatru. Przechodząc obok mostu zauważyłaś chłopaka w kapturze, stał za barierką. Podeszłaś do niego.
- Dlaczego nie skaczesz ? - spytałaś. Spojrzał na ciebie.
- Zaraz to zrobię. - widziałaś, że bardzo się bał.
- Po cholerę przedłużasz. Im szybciej skoczysz tym mniej cierpienia na ziemi co nie ?
- Zaraz to zrobię.
- Boisz się ?
- Nie. - widziałaś, że trzyma się z całych sił, a jego głos drży.
- Gdybyś się nie bał już dawno byś skoczył. To jest proste. Puszczasz barierkę i lecisz.
- No jestem ciekawy czy takie proste. Stań tutaj i to zrób.
- Ale ja nie chcę się zabijać. Po jaką cholerę miałabym odebrać sobie najważniejszy dar od Boga jakim jest życie ? Mam bardzo dużo problemów jak każdy, ale nie jestem tchórzem. Nie uciekam w inny świat. Myślisz, że tam ci będzie lepiej ? Nie zastanawiałeś się nad tym, że przez samobójstwo wcale nie trafisz do tej lepszej części pozaziemskiego życia ? - chłopak słuchał cię z zaciekawieniem.
- Po cholerę tu przyszłaś? Zostaw mnie i odejdź.
- Niall i tak nie skoczysz.
- Skąd wiesz, że to ja ?! - spytał zdziwiony.
- No wiesz oglądam telewizje, słuchałam was kiedyś.
- A czemu już nie słuchasz ?
- No, bo po co słuchać czegoś czego niedługo nie będzie. Jak skoczysz to zespół się rozpadnie, albo straci połowę fanów. W końcu One Direction bez słodkiego Niall'a to nie jest ten sam zespół. A jak bym nadal was słuchała to bym chodziła przyjebana, że tak cudowni chłopcy już nie grają, bo jeden z nich stchórzył.
- Nie jestem tchórzem. Ja po prostu już nie daje rady.
- Tchórzysz. Skoro tak by nie było to byś walczył sam ze sobą i problemami. Myślisz, że niektórzy ludzie nie mają gorzej. Jesteś sławny ludzie cię kochają, uwielbiają, masz kochających rodziców, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Podaj mi rękę. - wyciągnęłaś dłoń w jego stronę. Patrzył na ciebie i na nią przez chwilę. Nie wiedział co zrobić. W końcu podał ci dłoń i przeszedł na tę bezpieczną stronę.
- Mogę cię przytulić ? - zapytał.
- Jasne. - rozłożyłaś ramiona i staliście tak przez chwilę.
- Jak masz na imię ?
- Clara
- Czyli tak ma na imię mój anioł stróż. - spojrzałaś na niego pytająco. - W końcu pojawiłaś się tutaj i uratowałaś mnie. Inaczej bym skoczył. Dzięki tobie tutaj stoję. Bóg cię przysłał.
- Nie, wpadłam sama. Chciałam sobie z tobą pogadać. Nie jestem żadnym aniołem. Dotykasz mnie. Nie prześwituje. - obkręciłaś się. - widzisz mnie. Nie jestem aniołem. - chłopak zaczął chichotać.
- Chodź ze mną do Nandos.
- Czyżby wraca Niall ? Ten słodki żarłok ?
- Dzięki tobie.
Chwycił cię za rękę i poszliście do restauracji. Chłopak opowiedział ci o swoich problemach. Zaufał ci. Następnie ty opowiedziałaś mu o swoich. Okazało się, że twoje są większe od jego. Chłopak podziwiał cię za to, że masz takie podejście do życia. Odprowadził cię do domu.
Od tamtej pory minęły dwa lata, a ty przez te dwa lata nie miałaś z nim żadnego kontaktu, ale z jednego byłaś szczęśliwa i zadowolona. To właśnie dzięki tobie One Direction nadal istniało w starym, najlepszym i niepowtarzalnym składzie. Szłaś tym samym mostem. Zauważyłaś kogoś kto przypominał ci Niall'a. Podeszłaś bardzo cicho i powoli.
- Anioł stróż jest od tego by pomagać. - przeszłaś przez barierkę. Patrzył na ciebie zdziwiony.
- Co ty wyprawiasz ?
- Jeśli na prawdę chcesz to zrobić to złap mnie za rękę i skoczymy razem.
- Dlaczego chcesz się zabić ? Przecież byłaś taka dzielna.
- A ty dlaczego chcesz się zabić, bo sobie nie radzisz z problemami. Dokładnie tak jak ja. Tchórzę. Chcę skoczyć bo jestem tchórzem. Robisz to ze mną czy kolejny raz się rozmyślisz ?
- Przez cały czas o tobie myślałem. Gdy jechaliśmy w kolejną trasę, gdy miałem zły humor. Myślałem właśnie o tobie. Dlaczego ktoś taki jak ty mi pomógł. Po co ci to było. Usatysfakcjonowało cię to ? Nie wiem, ale wiem, że jesteś kimś wyjątkowym i powinnaś zostać po tej drugiej stronie. Ty nie jesteś tchórzem.
- Ja jestem najprawdziwszym tchórzem. Następnego dnia po naszym spotkaniu przyszłam tutaj i skoczyłam. Mnie już dawno nie ma Niall. Bóg przysłał mnie tutaj ponownie bym ci pomogła. Byś złapał mnie teraz za rękę i było ci łatwiej wiedząc, że jest obok ciebie ktoś kto jest podobny do ciebie. Ty już nie będziesz szczęśliwy po drugiej stronie barierki. Jesteś tutaj drugi raz. Takim ludziom nie jest dobrze po tamtej stronie. Jeśli nie skoczysz teraz będziesz cierpiał jeszcze bardziej i tutaj wrócisz. - chwycił twoją dłoń.
- Czyli jesteś aniołem ? Moim ? Już cię nie ma ? Ale przecież ja ciebie widzę..
- Nie Niall. Tak ci się tylko wydaje.
- Nie rozumiem jednego. Dlaczego mi pomagałaś, a później sama skoczyłaś. Przecież mówiłaś wtedy takie rzeczy. Czy ja mogę cię teraz uratować? Pozwolisz mi siebie przekonać ?
- Niall.. mnie już nie ma. Nie można uratować czegoś co nie istnieje. - chłopak miał łzy w oczach.
- Kocham cię. - wypowiedział te słowa i pomogłaś mu przejść przez śmierć. Dzięki tobie ból był mniejszy.