wtorek, 17 lipca 2012

Rozdział 2

Nagle w drzwiach stanęła pani Szaracka(opiekunka)... ~~Victory~~ -Ooo...widzę,że już nie śpisz Vicki -Dzień Dobry tak nie śpię -To dobrze,po śniadaniu przyjedzie rodzina,bardzo chcieliby Cię poznać,kto wie może adoptować. -Naprawdę?Jejku super-powiedziałam podskakując z radości. -Naprawdę ale nie musisz się przebierać widzieli Cię w takim stroju i w taim im się spodobałaś.W takim pozostań dobrze? -Dobrze...-odrzekłam,a opiekunka wyszła.Szybko pobiegłam do Jenifer. -Jenf wstawaj dzisiaj po śniadaniu przyjeżdża rodzina chcą mnie poznać może adoptować-mówiłam jak nakręcona skacząc jej po łóżku. -Fajnie tak samo jak ja...-odrzekła zaspana Jenif.-Z kąd ta rodzina?Moja z Kanady-dodała po chwili. -Moja z Wielkiej Brytanii. -Fajnie tylko szkoda,że nie w tym samym kraju-powiedziała ze smutkiem w głosie. -Oj tam oj przyjedziesz do mnie na wakacje-pocieszyłam ją. -Zgadzasz się?-zapytała nie pewnie. -Wiesz ile lat o tym marzyłam,żeby w końcu ktoś mnie stąd zabrał? -Napewno długoo...ja 4 lata odkiedy tu trafiłam. -Ja też-odrzekłam.Była już 8.30 więc zeszłyśmy na sniadanie.Z podniecenia nie chciało mi się jeść ale opiekunka powiedziała,że jak nie zjem to nie spotkam rodziną.Godzina 9.30 a ich nadal nie ma może coś się stało?Nie...niemożliwe.-z przemyśleń wyrwała mnie opiekunka. -Victoria państwo Payne już przyjechali. -Już idę-powiedziałam i wybiegłam z pokoju.Zeszłam na dół. -Dzień dobry Victiorio-rzuciła brunetka. -Dzieńdobry pani...pani... -Reachel jestem,a to mój mąż David.Proszę mów nam po imieniu. -Witam Reachel,dzieńdobry David-powiedziałam podając im rękę.Rozmawialiśmy z 3 godziny. -Przyjedziemy po Ciebie za 3 dni.-powiedział mężczyzna. -Dobrze-odpowiedziałam i przytuliłam ich na porzegnanie po czym poszłam do pokoju. -Hey i co adoptują Cię?-zapytała wchodząc Jenif. -Taaak a ciebie? -Też patrz co dostałam...-powiedziała i wyciągnęła z kieszeni I phone4. -Fajnie ja mam BlackBerry-powiedziałam po czym pokazałam jej.-Muszę jutro zacząć się pakować. -Ja teeż-przytaknęła przyjaciółka. -Podasz mi swój numer?-zapytałam -668...205 -Spoko mój to 660...786

5 komentarzy:

  1. Nie wyszło tak jak miało być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest dobrze ;) Ale mogłabyś zaczynać te dialogi od nowej linijki ;)) Tak będzie się lepiej pisało , a ogólnie jest super;DD
    http://lovesandfriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki i ok.Wchodzę na blogi,które zostawiacie w komentarzach (informacja dla wszystkich czytających bloga).

    OdpowiedzUsuń
  4. zacny roździał milordzie :3

    OdpowiedzUsuń