~~Vicki~~
Nagle dostałam sms-a.Był od Reachel:
,,Vicki przepraszamy ale nie możemy po ciebie przylecieć.Jak masz jakieś pieniądze to przyleć do Londynu na adres..."-tutaj podała adres.Odpisałam:
,,Mam jeszcze myślę,że strarczy na bilet.Pozdrowienia Vicki;*".Napisałam i nerwowo zaczęłam iść w stronę pokoi opiekunek i poprosiłam o zarezerwowanie biletu na najbliższy lot do Londynu.Wtem do pokoju wpadła Jenif i poprosiła o to samo z tym,że do Kanady.Opiekunka sprawdziła najbliższe loty i odparła:
-Lot jest o 16.30 z Polski przez Londyn do Kanady.
-To znaczy,że lecimy razem?-zapytałam
-Tak
-AAaaaaaa....-wywrzeszczała Jenifer.
-Dochodzi 15.30,a my wiemy ile trwa odprawa prawa?-dopytywałam
-No tak,to może my się już zaczniemy zbierać...-odparła przyjaciółka.
Pożegnałyśmy się z kazdym i wręczyłyśmy opiekunką kopertę z pieniędzmi.Szkoda mi było tych dzieci co mają po 3 lata i od urodzenia są w ośrodku ale cóz.Odwieźli nas Matthew(Matt)i George,bo oni mają prawko i 18 lat.Dojechałyśmy 10 minut później.
-Pa George-powiedziała Jenif ze łzami w oczach.
-Kocham Cię!-krzyknął Matt i George w naszą stronę.
-Ja Ciebie tez-odpowiedziała Jenifer
-Ja Ciebie tez-odparłam
-George ona mnie kocha!-krzyknął ucieszony Matt w stronę przyjaciela.Złączyliśmy nasze usta w pocałunku,dyskretnie spojrzałam na przyjaciółkę i jej chłopaka robili to samo.Nasz pocałunek przerwała stewardessa,która oznajmiła,że musimy już iść.Udałyśmy się na pokład samolotu i usiadłyśmy przed jakimiś chłopcami.Na początku zachowywali się głośno,ale po chwili zaczęli kopać w siedzenia.Niewytrzymałam odwróciłam się do nich i krzyknęłam:
-Zamknijcie kurwa mordy.Ja podróż do Wielkiej Brytanii,a przyjaciółka do Kanady chcemy mieć spokojną,a przez was-pokazałam na nich plcem-się nie da!
-Chłopcy przeproście panie i obiecajcie porawę-powiedział podobny do Biebera.
-Przedstawicie się?-zapytał pasiasty.
-Byle komu się nie przedstawiamy-odparła Jenif.
-A my możemy?-zapytał brunet
-Jak chcecie-odrzekłam
-Ja jestem Louis,Harry,Zayn,Niall,a to Liam-odparł pasiasty.
-Fajnie cieszę się,a teraz proszę o ciszę-rzuciłam obojętnie i wtem przyszedł mi sms
-Od Matt'a?-zapytałam niedowiezając w myślach....
-Jenif napisz tu swój nr a ja wyślę George'owi-powiedziałam i podałam jej telefon.
-Harry ona ma taki sam telefon jak ty!-wykrzyczał pasiasty
-Spokojnie dzieciaku to nie koniec świata!-wyzwałam
-Lou spokojnie-odparł Liam.
-A gdzie dokładnie lecisz?-zapytał Bayan.
-A nie paowiem TAJEMNICA ZAWODOWA!
-A ty?-tym razem zwrócił się do Jenifer
-Napewno tam gdzie nie ty!-wykryczała i dźgnęła go w tors.
-Liaaaaammmm....kiedy twoja rodzinka się powiększy o tą dziewczyne?-zapytał blondyn.W tym momencie ja i Jenif zrobiłyśmy miny typu 0__o.
-Dzisiaj przylatuje z Polski-odparł Liam.
Nagle stewardessa powiedziała,że wysiadam.Po moich policzkach spłynęły łzy i mocno przytuliłam się do przjaciółki.
-Obiecaj,że jak dojedziesz to zadzwonisz
-I ty też..
-Obiecuję-odpowiedziałyśmy razem.
Wysiadłam z samolotu i dostałam sms od Reachel na jaką ulice mam jechać.Wsiadłam do Taxi i przemierzałam Londyn.Po 5 min jazdy stanęłam przed wielkim domem.Zadzwoniłam do drzwi a w nich stanął....
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Przepraszam
Hej;)
Przepraszam,że tak długo nie było rozdziału ale miałam kłopoty z blogiem i laptopem.Mam nadzieje,że wybaczycie.
Jak mijają wam wakacje?
Mi LAJTOWO...
Dlaczego?
Jestem zakochana,ale bez wzajemności,uczę się jeździć na desce ale się ciągle wywalam,i tak naprawdę wszystko mi się wali.A do szkoły wcale nie chce mi się wracać.Szczególnie do chłopaków z klasy...
POZDROWIENIA DLA KAŻDEGO;)
I PAMIĘTAJ:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z poważaniem Na Chaju;*
Bonusik;)Zdjęcie chłopców.;)
Przepraszam,że tak długo nie było rozdziału ale miałam kłopoty z blogiem i laptopem.Mam nadzieje,że wybaczycie.
Jak mijają wam wakacje?
Mi LAJTOWO...
Dlaczego?
Jestem zakochana,ale bez wzajemności,uczę się jeździć na desce ale się ciągle wywalam,i tak naprawdę wszystko mi się wali.A do szkoły wcale nie chce mi się wracać.Szczególnie do chłopaków z klasy...
POZDROWIENIA DLA KAŻDEGO;)
I PAMIĘTAJ:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z poważaniem Na Chaju;*
Bonusik;)Zdjęcie chłopców.;)
Rozdział 4
~~Victoria~~
Niestety los chciał,żeby Jenif i George mnie wyprzedzili.Gdy już zdyszana dobiegłam ujrzałam,że jest tylko 1 wolne miejsce obok Patryka,naprzeciwko Matt'a.Co jak co ale z nim narazie nie chcę mieć nic wspólnego.Usiadłam na miejsce z grymasem na twarzy jednocześnie rzucając gniewne spojrzenie Jenifer i George'owi.Ledwo co zdążyłam zjeść i odezwała się opiekunka.
-Podstawówka jedzie ze mną,gimnazjum z panią Szaracką,a liceum z panią Waściewską.
~~Liceum godzina 10.00~~
-Jeju ile tu ludzi-powiedziałam do przyjaciółki.Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.Chłopaki z mojej klasy dziwnie się na mnie gapili,jakby się mnie bali...?No dobra nie jednokrotnie wdawałam się w bójki z chłopakami i zawsze wygrywałam ale to nie oznacza,że dzisiaj też dostana WPIEPRZ.Olałam sprawę i poszłam na salę gimnastyczną,gdzie odbywają się akademię.
~~Godzina później~~
Odebrałam świadectwo,spojrzałam na oceny i zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło:
język angielski celujący(6)
język niemiecki bardzo dobry(5)
język francuzki celujący(6)
Ubłagałam naszą opiekunkę,abyśmy mogły iść na zakupy do galerii i zrealizować wczorajsze plany.
Po 2 godzinach chodzenia kupiłyśmy to co chciałyśmy i coś dla siebie.Ja kupiłam:T-shirt,a Jenif:T-shirt.
~~Dwa dni później~~
Wstałam wcześnie rano,szybko się ogarnęłam i pobiegłam do Jenif spędzić z nią ostatnie wspólne godziny.Weszłam do jej pokoju bez pukania jak my mamy w zwyczaju i zobaczyłam,że w pokoju siedzi Matt i George.-O nie ona powiedziała temu palantowi,że wyjeżdżdżam MASACRA!!-pomyślałam.
-Siema-przywitał się George
-Cześć Vicki możemy na słówko?-zapytał Matt
-Nie-rzuciłam i usiadłam na krześle
-To ważne-odrzekł
-Dobrze chodź-odparłam i kierowałam się w stronę pokoju.Gdy tylko przekroczyłam próg powiedziałam:
-Co?
-Przepraszam za tamto i wiem,że wyjeżdżasz-powiedział na co ja zareagowałam...
Niestety los chciał,żeby Jenif i George mnie wyprzedzili.Gdy już zdyszana dobiegłam ujrzałam,że jest tylko 1 wolne miejsce obok Patryka,naprzeciwko Matt'a.Co jak co ale z nim narazie nie chcę mieć nic wspólnego.Usiadłam na miejsce z grymasem na twarzy jednocześnie rzucając gniewne spojrzenie Jenifer i George'owi.Ledwo co zdążyłam zjeść i odezwała się opiekunka.
-Podstawówka jedzie ze mną,gimnazjum z panią Szaracką,a liceum z panią Waściewską.
~~Liceum godzina 10.00~~
-Jeju ile tu ludzi-powiedziałam do przyjaciółki.Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.Chłopaki z mojej klasy dziwnie się na mnie gapili,jakby się mnie bali...?No dobra nie jednokrotnie wdawałam się w bójki z chłopakami i zawsze wygrywałam ale to nie oznacza,że dzisiaj też dostana WPIEPRZ.Olałam sprawę i poszłam na salę gimnastyczną,gdzie odbywają się akademię.
~~Godzina później~~
Odebrałam świadectwo,spojrzałam na oceny i zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło:
język angielski celujący(6)
język niemiecki bardzo dobry(5)
język francuzki celujący(6)
Ubłagałam naszą opiekunkę,abyśmy mogły iść na zakupy do galerii i zrealizować wczorajsze plany.
Po 2 godzinach chodzenia kupiłyśmy to co chciałyśmy i coś dla siebie.Ja kupiłam:T-shirt,a Jenif:T-shirt.
~~Dwa dni później~~
Wstałam wcześnie rano,szybko się ogarnęłam i pobiegłam do Jenif spędzić z nią ostatnie wspólne godziny.Weszłam do jej pokoju bez pukania jak my mamy w zwyczaju i zobaczyłam,że w pokoju siedzi Matt i George.-O nie ona powiedziała temu palantowi,że wyjeżdżdżam MASACRA!!-pomyślałam.
-Siema-przywitał się George
-Cześć Vicki możemy na słówko?-zapytał Matt
-Nie-rzuciłam i usiadłam na krześle
-To ważne-odrzekł
-Dobrze chodź-odparłam i kierowałam się w stronę pokoju.Gdy tylko przekroczyłam próg powiedziałam:
-Co?
-Przepraszam za tamto i wiem,że wyjeżdżasz-powiedział na co ja zareagowałam...
czwartek, 19 lipca 2012
Nowe postaci
George:
18-sto latek mający wszystko w głębokim poważaniu.Ma dziewczynę Jenifer Silver.
Matt:
18-sto latek nie przejmujący się niczym.Zależy mu na Victorii,bo się w niej zakochał.
Patryk:
Kolega Jenif i Victorii z Ośrodka.Zakochał się w Victorii.Ma 15 lat.
Paweł:
Kolega Victorii i Jenif z Ośrodka.Zakochał się w Jenif.Ma 14 lat.
18-sto latek mający wszystko w głębokim poważaniu.Ma dziewczynę Jenifer Silver.
Matt:
18-sto latek nie przejmujący się niczym.Zależy mu na Victorii,bo się w niej zakochał.
Patryk:
Kolega Jenif i Victorii z Ośrodka.Zakochał się w Victorii.Ma 15 lat.
Paweł:
Kolega Victorii i Jenif z Ośrodka.Zakochał się w Jenif.Ma 14 lat.
Rozdział 3
~~Victoria~~
-Dziewczyny za 10 minut na dole,obiad-wtrąciła opiekuka.
-Dobrze proszę pani-odpowiedziałyśmy razem.
-To już 16.30?-zapytałam gdy opiekunka wyszła.Weszłysmyz Jenif na jadalnie na obiad.Odkilkunastu dni wgl nie chce mi się jeść,ostatni raz miałam tak po śmierci rodziców.Postanowiłam wephnąć w siebie 2 daniowy obiad,żeby nie było później 2 godzinnego kazania na temat anoreksji.Po obedzie poszłam poczytac Harry'ego Potter'a,to dziwne,bo nigdy nie lubiałam czytać.Skończyłam 75 stron,gdy była 17.40.Za 5 minut kolaja OMG!.Posłusznie zeszłam na dół i znowu zmusiłam się do zjedzenia kanapek i po posiłku poszłam pozmywać naczynia.Odziwo Jenif też tam była.
-Chcesz dzisiaj u mnie nocować opowiemy sobie wszystko.-zaczęłam.
-Oki-odparła krótko.
-Proszę panią czy Jenifer będzie mogła dziś u mnie nocować?-zapytałam opiekunki.
-Oczywiście dziewczynki-odparła.
-Dziękujemy-odpowiedziałyśmy razem na co we 3 wybuchłyśmy smiechem.Zrobiłysmy to co do nas należy i udałyśmy się do swoich pokoi,bo umówiłyśmy się,że umyjemy i dopiero Jenif do mnie przyjdzie.Wzięłam moją bieliznę i białą szeroką koszulę z napisem ,,I LOVE MY BOY"i udałam się do łazienki obok mojego pokoju.Po wykompaniu nałożyłam na ciało truskafkowy balsam i rozczesałam włosy.Wskoczyłam w ,,piżamkę" i podreptałam do pokoju.Ogarnęłam trochę ciuchy walające się po podłodze i na biórku.Po 5 minutach przyszła Jenif.
-No hej-przywitała się ponownie.
-Siemano-odparłam.-Słuchaj musimy coś kupić dla rodziny,która nas adoptuje na podziękowanie i coś dla Domu Dziecka.
-No fakt.
-Masz jeszcze jakieś oszczędności?-zapytałam.
-No 1500zł,a ty?
-Wow niezła sumka ja 1700 zł.Składka?-odparłam.
-No spoko a na co?
-Dla Ośirodka może po 200 zł odemnie i od Ciebie dla rodziny może tableta czy coś w tym stylu?-zapytałam.
-No może wypalić.To jutro zakupy?
-Oki.
-Jeżeli nas puszczą
-Już ja się tym zajmę-odpowiedziałam z chytrym usmiechem.
-Dobrze wiec opowiadaj co tam u twojej rodzinki,czym się zajmują?
-Wszystko dobrze,Reachel jest prawnikiem,David jest menagerem Seleny Gomez,a ich syn Liam...yyy...no...tym wokalistą w jakimś boysbandzie.Lepiej gadaj co u ciebie.I zaczęłyśmy gadać tak gdzieś do 23.30.Postanowiłyśmy iść spać.Jenif zasnęła odrazu,a ja myslałam nad dzisiejszym dniem i dochodziła 2 w nocy.Zacisnęłam mocno powieki i usnęłam.
~~Rano oczami Victorii~~
Obudził mnie budzik przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 7.10 a na 10 mam zakończenie roku szkolnego.Postanowiłam uszykować sobie strój.Nauczyciele spodziewają się pewnie poprzecieranych rurek itp.Ale nie w tym roku założe:http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-135848-sukienka-METAL-MULISHA-NIX-SIX.html (nie patrzeć na cene ja tylko podałam podobizne pod to jeszcze potargane rajty)i do tego http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-133217-trampki-VANS-LPE-SMOKED-PEARL-.html ( to także podobizna).Zato teraz ubrałam się w dresy i bulę z kapturem i zeszłam robić śniadanie dzieciakom.Ja z Jenif byłyśmy najstarsze z dziewczyn, a co do chłopców to byli tacy co mieli 18-stkę na karku (a było ich 2)ale nie mieli kasy ani gdzie mieszkać więc zostali tu.Nie powiem jeden jest ładny nazywa się Matt,drugi to George i podoba się Jenif.Z tego co wiem to we mnie podkochuje się jakiś 15-sto latek,a w mjej BFF 14-sto latek.Ale wracając do tematu to wyciągnęłam świeży chleb i zrobiłam kanapki.Skończyłam i zrobiłam herbatę,a dla siebie Jenif,Matt'a,Georga i opiekunek kawę.Opadłam na wysokie krzesło stojące przy ,,barku".Siedziałam i czekałm na resztę.-Boże jeszcze tylko dzisiaj i jutro i wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii,ale się cieszę nie mogę w to uwierzyć-mówiłam w myslach .W pewnej chwili ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-powiedział Ktosiek.Ten głos rozpoznam wszędzie i zawsze.
-Matt?
-Skąd wiedziałaś?
-Intuicja nie zawodzi.-powiedziałam.Wstałam z krzesła i miałam już iść obudzić Jenif ale Ktosiek złapał mnie za nadgarstek.
-Co?-rzuciłam obojętnie.Matt obróciła mnie twarzą do siebie i pocałowł.
-Yyyy...przeszkadzam?-szybko odkleiłam się od Matt'a żeby spojrzeć kto to powiedział.To była Jenif,a za nią stał George.
-Przepraszam nie powinienem-wyjąkał Matt.Ja wybiegłam do pokoju i zakluczyłam go
-Vicki otwórz-błagała Jenifer.
-...
-Vicki proszę-mówiła łamiącym się głosem.
-Od..dej..jdź proo..oszę-powiedziałam z przerwami na płacz.
-Vicki porozmawiaj ze mną
-Cz...czekaj ubieram się n....na ....aka.....demię-mówiłam nadal szlochając.Spojrzałam na zegarek była 8.30.
-Otwórz pomogę Ci-odpowiedziała.
-Vicki słyszysz mnie to je George otwórz proszę.-powiedział
-...-nic nie odpowiedziałam tylko zrobiłam minę typu...0__o.Założyłam dolną część mojej garderoby (czyli trampki) i otworzyłam drzwi.W nich stali Jenif i George całujący się.
-Yyy...-zająkałam sie.
-Upsss...
-Zapytam krótko i prosto z mostu-Jesteście parą?-zapytałam
-Tak już od 3 miesięcy-odrzekła Jenif.
-Aaaa.czyli to było przyczyną ciągłego spotykania George u jenif w pokoju-pomyślałam.-I mi nie powiedziałaś?Foch-powiedziałam i sprzeliłam focha.
-Oj no nie fochaj się przepraszam-powiedziała i spóściła głowę.
-Spoko nic się nie stało-odrzekłam-Kto ostatni na jadalni ten zgnitek-dodałam po chwili i pobiegłam.
-Dziewczyny za 10 minut na dole,obiad-wtrąciła opiekuka.
-Dobrze proszę pani-odpowiedziałyśmy razem.
-To już 16.30?-zapytałam gdy opiekunka wyszła.Weszłysmyz Jenif na jadalnie na obiad.Odkilkunastu dni wgl nie chce mi się jeść,ostatni raz miałam tak po śmierci rodziców.Postanowiłam wephnąć w siebie 2 daniowy obiad,żeby nie było później 2 godzinnego kazania na temat anoreksji.Po obedzie poszłam poczytac Harry'ego Potter'a,to dziwne,bo nigdy nie lubiałam czytać.Skończyłam 75 stron,gdy była 17.40.Za 5 minut kolaja OMG!.Posłusznie zeszłam na dół i znowu zmusiłam się do zjedzenia kanapek i po posiłku poszłam pozmywać naczynia.Odziwo Jenif też tam była.
-Chcesz dzisiaj u mnie nocować opowiemy sobie wszystko.-zaczęłam.
-Oki-odparła krótko.
-Proszę panią czy Jenifer będzie mogła dziś u mnie nocować?-zapytałam opiekunki.
-Oczywiście dziewczynki-odparła.
-Dziękujemy-odpowiedziałyśmy razem na co we 3 wybuchłyśmy smiechem.Zrobiłysmy to co do nas należy i udałyśmy się do swoich pokoi,bo umówiłyśmy się,że umyjemy i dopiero Jenif do mnie przyjdzie.Wzięłam moją bieliznę i białą szeroką koszulę z napisem ,,I LOVE MY BOY"i udałam się do łazienki obok mojego pokoju.Po wykompaniu nałożyłam na ciało truskafkowy balsam i rozczesałam włosy.Wskoczyłam w ,,piżamkę" i podreptałam do pokoju.Ogarnęłam trochę ciuchy walające się po podłodze i na biórku.Po 5 minutach przyszła Jenif.
-No hej-przywitała się ponownie.
-Siemano-odparłam.-Słuchaj musimy coś kupić dla rodziny,która nas adoptuje na podziękowanie i coś dla Domu Dziecka.
-No fakt.
-Masz jeszcze jakieś oszczędności?-zapytałam.
-No 1500zł,a ty?
-Wow niezła sumka ja 1700 zł.Składka?-odparłam.
-No spoko a na co?
-Dla Ośirodka może po 200 zł odemnie i od Ciebie dla rodziny może tableta czy coś w tym stylu?-zapytałam.
-No może wypalić.To jutro zakupy?
-Oki.
-Jeżeli nas puszczą
-Już ja się tym zajmę-odpowiedziałam z chytrym usmiechem.
-Dobrze wiec opowiadaj co tam u twojej rodzinki,czym się zajmują?
-Wszystko dobrze,Reachel jest prawnikiem,David jest menagerem Seleny Gomez,a ich syn Liam...yyy...no...tym wokalistą w jakimś boysbandzie.Lepiej gadaj co u ciebie.I zaczęłyśmy gadać tak gdzieś do 23.30.Postanowiłyśmy iść spać.Jenif zasnęła odrazu,a ja myslałam nad dzisiejszym dniem i dochodziła 2 w nocy.Zacisnęłam mocno powieki i usnęłam.
~~Rano oczami Victorii~~
Obudził mnie budzik przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 7.10 a na 10 mam zakończenie roku szkolnego.Postanowiłam uszykować sobie strój.Nauczyciele spodziewają się pewnie poprzecieranych rurek itp.Ale nie w tym roku założe:http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-135848-sukienka-METAL-MULISHA-NIX-SIX.html (nie patrzeć na cene ja tylko podałam podobizne pod to jeszcze potargane rajty)i do tego http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-133217-trampki-VANS-LPE-SMOKED-PEARL-.html ( to także podobizna).Zato teraz ubrałam się w dresy i bulę z kapturem i zeszłam robić śniadanie dzieciakom.Ja z Jenif byłyśmy najstarsze z dziewczyn, a co do chłopców to byli tacy co mieli 18-stkę na karku (a było ich 2)ale nie mieli kasy ani gdzie mieszkać więc zostali tu.Nie powiem jeden jest ładny nazywa się Matt,drugi to George i podoba się Jenif.Z tego co wiem to we mnie podkochuje się jakiś 15-sto latek,a w mjej BFF 14-sto latek.Ale wracając do tematu to wyciągnęłam świeży chleb i zrobiłam kanapki.Skończyłam i zrobiłam herbatę,a dla siebie Jenif,Matt'a,Georga i opiekunek kawę.Opadłam na wysokie krzesło stojące przy ,,barku".Siedziałam i czekałm na resztę.-Boże jeszcze tylko dzisiaj i jutro i wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii,ale się cieszę nie mogę w to uwierzyć-mówiłam w myslach .W pewnej chwili ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-powiedział Ktosiek.Ten głos rozpoznam wszędzie i zawsze.
-Matt?
-Skąd wiedziałaś?
-Intuicja nie zawodzi.-powiedziałam.Wstałam z krzesła i miałam już iść obudzić Jenif ale Ktosiek złapał mnie za nadgarstek.
-Co?-rzuciłam obojętnie.Matt obróciła mnie twarzą do siebie i pocałowł.
-Yyyy...przeszkadzam?-szybko odkleiłam się od Matt'a żeby spojrzeć kto to powiedział.To była Jenif,a za nią stał George.
-Przepraszam nie powinienem-wyjąkał Matt.Ja wybiegłam do pokoju i zakluczyłam go
-Vicki otwórz-błagała Jenifer.
-...
-Vicki proszę-mówiła łamiącym się głosem.
-Od..dej..jdź proo..oszę-powiedziałam z przerwami na płacz.
-Vicki porozmawiaj ze mną
-Cz...czekaj ubieram się n....na ....aka.....demię-mówiłam nadal szlochając.Spojrzałam na zegarek była 8.30.
-Otwórz pomogę Ci-odpowiedziała.
-Vicki słyszysz mnie to je George otwórz proszę.-powiedział
-...-nic nie odpowiedziałam tylko zrobiłam minę typu...0__o.Założyłam dolną część mojej garderoby (czyli trampki) i otworzyłam drzwi.W nich stali Jenif i George całujący się.
-Yyy...-zająkałam sie.
-Upsss...
-Zapytam krótko i prosto z mostu-Jesteście parą?-zapytałam
-Tak już od 3 miesięcy-odrzekła Jenif.
-Aaaa.czyli to było przyczyną ciągłego spotykania George u jenif w pokoju-pomyślałam.-I mi nie powiedziałaś?Foch-powiedziałam i sprzeliłam focha.
-Oj no nie fochaj się przepraszam-powiedziała i spóściła głowę.
-Spoko nic się nie stało-odrzekłam-Kto ostatni na jadalni ten zgnitek-dodałam po chwili i pobiegłam.
wtorek, 17 lipca 2012
Rozdział 2
Nagle w drzwiach stanęła pani Szaracka(opiekunka)...
~~Victory~~
-Ooo...widzę,że już nie śpisz Vicki
-Dzień Dobry tak nie śpię
-To dobrze,po śniadaniu przyjedzie rodzina,bardzo chcieliby Cię poznać,kto wie może adoptować.
-Naprawdę?Jejku super-powiedziałam podskakując z radości.
-Naprawdę ale nie musisz się przebierać widzieli Cię w takim stroju i w taim im się spodobałaś.W takim pozostań dobrze?
-Dobrze...-odrzekłam,a opiekunka wyszła.Szybko pobiegłam do Jenifer.
-Jenf wstawaj dzisiaj po śniadaniu przyjeżdża rodzina chcą mnie poznać może adoptować-mówiłam jak nakręcona skacząc jej po łóżku.
-Fajnie tak samo jak ja...-odrzekła zaspana Jenif.-Z kąd ta rodzina?Moja z Kanady-dodała po chwili.
-Moja z Wielkiej Brytanii.
-Fajnie tylko szkoda,że nie w tym samym kraju-powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Oj tam oj przyjedziesz do mnie na wakacje-pocieszyłam ją.
-Zgadzasz się?-zapytała nie pewnie.
-Wiesz ile lat o tym marzyłam,żeby w końcu ktoś mnie stąd zabrał?
-Napewno długoo...ja 4 lata odkiedy tu trafiłam.
-Ja też-odrzekłam.Była już 8.30 więc zeszłyśmy na sniadanie.Z podniecenia nie chciało mi się jeść ale opiekunka powiedziała,że jak nie zjem to nie spotkam rodziną.Godzina 9.30 a ich nadal nie ma może coś się stało?Nie...niemożliwe.-z przemyśleń wyrwała mnie opiekunka.
-Victoria państwo Payne już przyjechali.
-Już idę-powiedziałam i wybiegłam z pokoju.Zeszłam na dół.
-Dzień dobry Victiorio-rzuciła brunetka.
-Dzieńdobry pani...pani...
-Reachel jestem,a to mój mąż David.Proszę mów nam po imieniu.
-Witam Reachel,dzieńdobry David-powiedziałam podając im rękę.Rozmawialiśmy z 3 godziny.
-Przyjedziemy po Ciebie za 3 dni.-powiedział mężczyzna.
-Dobrze-odpowiedziałam i przytuliłam ich na porzegnanie po czym poszłam do pokoju.
-Hey i co adoptują Cię?-zapytała wchodząc Jenif.
-Taaak a ciebie?
-Też patrz co dostałam...-powiedziała i wyciągnęła z kieszeni I phone4.
-Fajnie ja mam BlackBerry-powiedziałam po czym pokazałam jej.-Muszę jutro zacząć się pakować.
-Ja teeż-przytaknęła przyjaciółka.
-Podasz mi swój numer?-zapytałam
-668...205
-Spoko mój to 660...786
poniedziałek, 16 lipca 2012
Rozdiał1
~~Victory~~
Ugh...kolejny dzień,smutny dzień,a może jednak będzie szczęśliwy?Niewiem.Kolejny dzień spędzony w Domu Dziecka w Polsce.Trafiłam tu 4 lata temu,gdy moi rodzice zgineli w wypadku samochodowym.Jakiś pijany psychopata rozbił samochód moich rodziców.Tata zmarł na miejscu,a mama na moich oczach w szpitalu.Po 3 godzinnej operacji trafiła na salę.Po przebudzeniu uśmiechała się i wszystko było wszystko dobrze.Po chwili zaczęła się krztusić zostałam wyrzucona z sali,a po 10 minutach dowiedziałam się,że nie żyje.Po tym się załamałam,nie miałam do nikogo zaufania,wtedy zaczęłam moją przygodę z rock'iem.-Przynajmniej tu mam przyjaciółkę-pomyślałam.Opiekunowie zaakceptowali mój styl i rozumieją mnie.Odrazu wstałam (co prawda ja przwie nie śpię)i spojrzałam a zegarek widniała na nim godzina 06.06.Po nocach nadal śni mi się piekąca jagodowe ciasto mama i siedzący z nosem w gazecie popijającym poranną kawę tata.Na samo wspomnienie o nich odrazu mam uśmiech na twarzy.Chociaż nadal nie mogę się z tym pogodzić.Poszłam do łazienki odbyć poranną toaletę i ubrałam się w:Bluzkę z Guns'n Roses,czarne,potargane rurki i szare converse(jedyna pamiątka po rodzicach).Z racji tego,że miałam pokój sama mogłam robić co mi się podoba.Zaczęłam sprzątać porozrzucane buty,bluzy,i koszulki po całym pokoju.Zaścielałam łóżko żeby wyglądało to ładnie.Nagle w drzwiach stanęła pani Szaracka (opiekunka)...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




